About Me

header ads

CNOTY KARDYNALNE KORWINIZMU


Janusz Korwin-Mikke w nowej koalicji apeluje o powrót do wartości. Jak to się ma do dziejów jego samego i podkomendnych, w których kiła lekką pedofilię Hitlerem pogania? Sprawdzamy to, badając, jakie wartości niósł ze sobą korwinizm w praktyce.

„Pieniądze są ważne, ale nie są najważniejsze. Trzeba bronić wartości, bo nic nam po pieniądzach, gdy nie ma podstawowych wartości”, stwierdził w kwietniu Janusz Korwin-Mikke. Najwyraźniej mocno wpłynęła nań koalicja z ortodoksami religijnymi Grzegorzem Braunem i Kają Godek. Postanowiłem zbadać nieco dokładniej, jaki to etos przekuwa w czyn on i środowisko jego wychowanków. Bo jak wiadomo, „po owocach ich poznacie”.

Dla konserwatystów rodzina jest filarem społeczeństwa. Na przekór niepokojom i burzom tego świata ona trwa, niezmienna. Cementuje ją wierność, zaufanie i wzajemny szacunek. To jej chcą bronić przed „ideologią gender”, „seksualizacją dzieci” i „kulturowym marksizmem”. Zobaczmy zatem, czym jest rodzina dla pana Korwin-Mikkego. Nasz józefowski „koliber” żon miał trzy. Pierwsze małżeństwo zawarł z Ewą Mieczkowską, drugie z Małgorzatą Szmit, trzecie z Dominiką Sibigą. Z czterech związków doczekał się Korwin-Mikke ośmiorga uznanych potomków. Czuł się na tyle mocny jako rodziciel, że wydał nawet książkę o wychowaniu dzieci – Vademecum ojca. A jak to wychowywanie poszło mu w praktyce?

Poczętych z pierwszą małżonką Ryszarda i Krzysztofa zostawmy w spokoju – nie angażują się politycznie i dość wyraźnie dystansują się od ojca. Trudno im się zresztą dziwić. „Nigdy nie zostawiam dzieci na pastwę losu. Żadnej kobiety nie rzucam i nie zostawiam samej”, twierdzi co prawda pan Janusz, jednak wedle jego teczki paszportowej – do wglądu w IPN – dawniej bywało nieco inaczej. Matka Ryszarda i Krzysztofa pisała na początku lat 80. do władz, że jej były mąż uchyla się od płacenia alimentów, i prosiła, aby nie wydawać mu paszportu, gdyż może zbiec za granicę, by uniknąć tego wychowawczego obowiązku. Dopiero zreprywatyzowanie po 1989 roku kilku nieruchomości pozwoliło Mikkemu poważniej podejść do obowiązków rodzicielskich. Spłodzeni z drugą żoną Kacper, Jacek i Zuzanna oraz pochodząca z nieformalnego związku Korynna pozostają już zdecydowanie bliżej z ojcem. Nie tylko oni, ale i ich małżonkowie zaangażowani są w partyjny biznes seniora rodu.

Kacper przez lata pracował dla Oficyny Konserwatystów i Liberałów, wydawcy okołopartyjnego pisma „Najwyższy Czas!”. Łamał gazetę. „Z czasem miał na to coraz mniej czasu, aż w końcu obowiązki przejął od niego ktoś inny” – mówi Tomasz Sommer, obecny wydawca tygodnika. Niezależnie od tego młody Korwin-Mikke kontynuował polityczną współpracę z ojcem. W 2004 roku z list UPR kandydował bezskutecznie do europarlamentu z okręgu łódzkiego. W 2005 roku do sejmu z listy Platformy Janusza Korwin-Mikkego z Wrocławia – bez efektu. W 2014 roku w wyborach do europarlamentu z Lublina – tu też nic. W 2015 roku z podwarszawskiego „obwarzanka” do sejmu. I tu podobnie, bez sukcesu. Z tego samego okręgu rok wcześniej w eurowyborcze szranki stanęła także jego żona, chemiczka, Katarzyna Korwin-Mikke. I wcześniej, i później niezaangażowana politycznie. Ta również nie znalazła się w Brukseli.

Kolejny syn, Jacek, również angażuje się w interesy ojca. Krótkotrwałą sławę dał mu udział w reality show Bar VIP, gdzie występował z takimi tuzami, jak antyuchodźczy gej Kamil Bulionis, syn Ryśka Riedla, dwaj synowie Wojciecha Cugowskiego, Bartek Wrona z Just 5 i córka wokalistki Tercetu Egzotycznego Ewelina Dziewiątkowska-Mleczko. „Jestem bezrobotny. Nie pobieram zasiłku. Pobyt w Barze to tymczasowy sposób na spędzenie wolnego czasu”, mówił wtedy rozmowie z „Super Expressem”. Po wyjściu z programu udało mu się jednak tę pracę znaleźć – przez wiele lat był szoferem i sekretarzem ojca. Należał także do partii-imienniczki seniora – KORWiN – i z jej list startował w wyborach do sejmu w Radomiu w 2015 roku. Efekt – 0,09% głosów i brak mandatu. W 2018 z kolei startował w wyborach samorządowych popierany przez Kukiz’15 w rodzinnym Otwocku. Uzyskał tam 102 głosy i nie dostał się do rady miasta. Dziś, jak oznajmia jego Linkedin, z zawodu jest niezależnym specjalistą ds. nieruchomości, co – biorąc pod uwagę zawartość majątku jego ojca – jest prawdopodobnie przyszłościowym zajęciem. Na listy wyborcze trafiła również żona pana Jacka – Anna, architektka wnętrz. W 2014 roku znalazła się na dziesiątym miejscu na liście Kongresu Nowej Prawicy na Podkarpaciu. Rok później partię KORWiN reprezentowała już w mazowieckich Siedlcach. „Oczywiście, że liczy się magia mojego nazwiska” – tłumaczył skromnie senior rodu.


Rekordowa liczba osób o nazwisku Korwin-Mikke startowała z list Kongresu Nowej Prawicy w roku 2014, bo aż pięć. Wszystko to rodzina wodza. Jednocześnie był to jedyny raz od 1991 roku, kiedy korwinistom udało się przekroczyć próg wyborczy, więc strategia nie była pozbawiona logiki. Najstarsza córka, Zuzanna, co prawda się na listach nie znalazła, ale i ona ogrzała się przy ognisku taty. Bo choć jej firma 3D Su zajmuje się handlem wtryskarkami, pompami, zaworami i cewkami, to jak informowała w 2011 roku „Rzeczpospolita”, dostawała z kasy partyjnej zaliczki w wysokości 40 tysięcy złotych na „materiały promocyjne” ugrupowania ojca. Czasem senior zapędzi się tak bardzo, że dzieci nawet nie wiedzą, że znajdują na karcie wyborczej. „Dowiedziałam się dopiero kilka dni temu, ojciec mnie wpisał bez wiedzy” – mówi Korynna Korwin-Mikke, nr 9 na liście KNP w eurowyborach 2014 roku w Lubuskiem. Deklaruje, że popiera program partii, chce niższych podatków i „by żyło się łatwiej”. Także i w tegorocznych eurowyborach z list partii seniora startują ponownie wspomniani już Jacek i Anna oraz trzecia żona lidera, Dominika Korwin-Mikke.

Z Korynną wiąże się też głośna historia „noża w brzuchu prezesa”. Na początku lutego 2001 roku do szpitala im. Przemienienia Pańskiego na warszawskiej Pradze trafił broczący krwią Korwin-Mikke senior. Diagnoza – „rana kłuta nadbrzusza” i uszkodzony żołądek oraz przebita otrzewna. Konieczna była operacja. Biegły medycyny sądowej ocenił, że obrażenia „realnie zagrażały życiu poszkodowanego”. Nie dziwnym więc, że sprawą zajęła się momentalnie prokuratura. Tu jednak sprawa robi się nieco dziwna. Ranny odmówił bowiem współpracy i zażądał zakończenia postępowania. Zeznawać nie chciała też Korynna, która mimo szesnastej wiosny i braku prawa jazdy przywiozła ojca do szpitala. Śledztwo zostało szybko zakończone. W uzasadnieniu umorzenia można przeczytać: „Marek Z. pełniący w dniu zdarzenia dyżur lekarza chirurga Izby Przyjęć Szpitala Praskiego zeznał, że pokrzywdzony po przyjęciu do szpitala oświadczył, że sam sobie zadał ranę nożem w wyniku nieszczęśliwego wypadku”. Jak tłumaczył sam polityk: „Cóż, było to pewnego rodzaju nieporozumienie towarzyskie. Prokuratorowi zeznałem, że był to wypadek, i tej wersji będę się trzymał. Jak człowiekowi przypadkiem wpada nóż do brzucha, to można to nazwać wypadkiem”.


Natychmiast pojawiły się liczne teorie dotyczące tego zdarzenia. Dominowało kilka opowieści. Jedna, że ojca próbowała zabić właśnie jego córka Korynna – co miało być zemstą za stosowaną wobec niej przez lata ojcowską przemoc. Druga, zupełnie przeciwnie, rysowała obraz Korwina-superojca, który otrzymał cios nożem, kiedy próbował przepędzić dilera narkotykowego prześladującego jego córkę. Kolejna mówiła o przypadkowym ataku na ulicy, a jeszcze jedna, że zaatakowała go własna żona podczas domowej awantury. Prawdy, na to wygląda, nie poznamy długo, bo sam Korwin oświadczył, że prawda o tym wydarzeniu zostanie ujawniona 40 lat po jego śmierci.

Autor dr. Przemysław Witkowski
Źródło: Krytyka Polityczna

Prześlij komentarz

0 Komentarze