About Me

header ads

PiS chciał znieść karę za obcowanie płciowe z małoletnimi za pieniądze


Wygląda na to, że doszło do próby „przypadkowej” dekryminalizacji niektórych czynów polegających na obcowaniu płciowym z małoletnimi. Twórcy nowelizacji chcieli usunąć jeden paragraf z art. 199 kk. Co by to zmieniło? Obcujący seksualnie z małoletnimi za pieniądze nie zostaliby ukarani.

Kiedy zaczęliśmy pisać ten tekst, nie wiedzieliśmy jeszcze, czy tajemnicza zmiana w kodeksie karnym, którą zaraz opiszemy, wejdzie w życie, czy zostanie w ostatniej chwili usunięta. Skierowaliśmy go do redakcji (16 maja 2019 o 21:37) tuż po tym, jak Sejm z tej zmiany zrezygnował. To swoją drogą dramat sam w sobie, że proces legislacyjny dotyczący nowelizacji jednego z najważniejszych kodeksów trzeba teraz opisywać tak, jakby chodziło o mecz piłkarski. Nie zmienia to faktu, że czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy.

Jeśli to wszystko zabrzmi jak teoria spiskowa, to słusznie – to samo myśleliśmy, czytając proponowane przepisy. W nowelizacji kodeksu karnego, która właśnie w ekspresowym tempie przechodzi przez Sejm, znalazło się takie niewinne zdanie: „w art. 199 uchyla się §2”. Co zmieniłoby się, gdyby ten przepis wszedł w życie? Jeśli potwierdziłyby się doniesienia o czynach jednego z polityków rządzącego ugrupowania, to przynajmniej w jego życiu zmieniłoby się całkiem sporo. Oczywiście na korzyść.

Trzy paragrafy
Najpierw rzućmy okiem na przepis. Art. 199 kodeksu karnego brzmi tak:

§1. Kto, przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia, doprowadza inną osobę do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§2. Jeżeli czyn określony w § 1 został popełniony na szkodę małoletniego, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§3. Karze określonej w § 2 podlega, kto obcuje płciowo z małoletnim lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej albo doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, nadużywając zaufania lub udzielając w zamian korzyści majątkowej lub osobistej albo jej obietnicy.

W pierwszym paragrafie mamy czyn zbliżony do „typowego” zgwałcenia, przy czym nie dochodzi tu do użycia przemocy, podstępu ani bezprawnej groźby, tylko do wykorzystania zależności albo krytycznego położenia. Według nowelizacji: żadnych zmian.

Drugi paragraf określa przypadek szczególny i przewiduje ostrzejszą karę, bo czyn popełniony jest na szkodę małoletniego. Według projektu zmian, który wyszedł z rządu do Sejmu: do wyrzucenia.

I wreszcie trzeci paragraf: znowu czyn na szkodę małoletniego, ale chodzi w nim o nadużycie zaufania lub udzielenie korzyści (majątkowej albo osobistej). Według wspomnianego projektu: niby bez zmian, ale w rzeczywistości również do wyrzucenia.

Tu krótka dygresja. Nietrudno zauważyć, że trzeci paragraf mógłby znaleźć zastosowanie, jeśli rzeczywiście miało miejsce to, o czym pisały media. Przypomnijmy, że znany polityk PiS miał podobno w „agencji towarzyskiej” obcować z nieletnią osobą, co miało zostać nagrane na taśmie (na marginesie: apelujemy o nieużywanie w tym kontekście słowa „seksafera”; to nie na miejscu w kontekście seksualnego wykorzystania kilkunastoletniej dziewczynki). Dlaczego art. 199 §3 k.k. miałby zastosowanie? Bo mamy a) obcowanie płciowe b) z osobą małoletnią c) udzielenie korzyści lub jej obietnicę.

Jednak gdyby §2 został skreślony, to sprawca prawdopodobnie nie zostałby ukarany. Dlaczego? Z dwóch powodów.

Po pierwsze, jeśli wyrzucimy §2, to przestaje działać też §3, który do niego odsyła. Czyli nowelizacja w tym zakresie łagodziłaby odpowiedzialność karną za obcowanie z osobą małoletnią w przypadku nadużycia zaufania lub udzielenia w zamian korzyści majątkowej.

Po drugie, nawet gdyby momentalnie po wejściu w życie takiej zmiany Sejm naprawił swój błąd, to jeśli choć na chwilę zniknie odpowiedzialność z art. 199 §3 k.k., będzie po wszystkim. Orzekając o odpowiedzialności karnej, stosuje się ustawę względniejszą dla sprawcy (art. 4 §1 k.k.). Wystarczy zatem minuta dekryminalizacji i zniknie możliwości skazania za czyny sprzed zmiany usuwającej §2.

A może to nie spisek, tylko najzwyklejsza pomyłka? To sensowne pytanie, ale tę propozycje po prostu trudno racjonalnie wyjaśnić.

Nie wiadomo, po co usuwać paragraf ze środka przepisu, nie ruszając sąsiedniego paragrafu, który do niego odsyła. Co więcej, uzasadnienie projektu w ogóle nie wspomina o tej zmianie! Z uzasadnienia zmian w art. 197 twórcy projektu od razu przeskakują do art. 200. Niewiele wyjaśnią nam też dokumenty z prac rządowych.

Co prawda przepisy o przestępstwach seksualnych już tam były, ale skreślenia art. 199 §2 k.k. nie znajdziemy ani w pierwotnym projekcie ze stycznia, ani w opublikowanej w kwietniu wersji po opiniowaniu i uzgodnieniach.

Zmiana, o której tu piszemy, przecwałowała przez pierwsze czytanie i Komisję Ustawodawczą. Dopiero dziś w II czytaniu pojawiła się poprawka zgłoszona przez klub Prawo i Sprawiedliwość, która ma „skreślić skreślenie” art. 199 §2 k.k. Sejm tę poprawkę przyjął – bez dyskusji, ale nie jednogłośnie – więc tajemnicza zmiana zniknie równie nagle i w równie niezrozumiały sposób, jak się pojawiła.

Cała nowelizacja kodeksu karnego, o której tu piszemy, jest jak pudełko spleśniałych czekoladek. Praktycznie co chwilę znajdujemy w niej coś brzydko pachnącego. Jednak to, o czym tu piszemy, pachnie po prostu obrzydliwie i wymaga uwagi nawet, jeśli ostatecznie przepis nie zostanie zmieniony.

Źródło: oko.press

Prześlij komentarz

0 Komentarze