About Me

header ads

Polska szkoła przestała uczyć


Protesty, odbywające się w ramach Młodzieżowego Strajku Klimatycznego przypominają o czymś, co mogło nam umknąć w natłoku informacji. O czymś, co stało się już jakiś czas temu, i o czym być może część z Państwa słyszała.

Dlaczego usunięto z programu tak ważny temat? Usunięto całkowicie, czy tylko częściowo? Zamiast szukać odpowiedzi wyłącznie na własną rękę, poszedłem na skróty: zapytałem osobę, co do której miałem podejrzenia graniczące z pewnością, że będzie wiedzieć.

Tobiasz Adamczewski (*) zadał sobie trud, by sprawdzić program nauczania:

„Przejrzałem wszystkie klasy podstawówki i liceum. O zmianie klimatu jest dopiero w liceum, na geografii, ale wyłącznie w programie rozszerzonym. O strefach klimatycznych, i podobnych tematach oczywiście uczy się wcześniej i jest o tym dużo.”

Poniżej fragmenty podstawy programowej cytowane przez Adamczewskiego:

„XVIII Problemy środowiskowe współczesnego świata: tropikalne cyklony, trąby powietrzne, sztormy, powodzie, tsunami, erozja gleb, wulkanizm, wstrząsy sejsmiczne, powstawanie lejów krasowych, zmiany klimatu, pustynnienie, zmiany zasięgu lodowców, ograniczone zasoby wody na Ziemi, zagrożenia georóżnorodności i bioróżnorodności.

Uczeń:

7. dyskutuje na temat wpływu deforestacji i innych czynników na zmiany klimatu na Ziemi oraz proponuje działania służące ograniczaniu tych zmian;

8. wskazuje na mapach obszary współcześnie zlodzone i ocenia wpływ zmian klimatycznych na zasięg pokrywy lodowej;”

W dodatku to co się w programie ostało, pozostawia bardzo wiele do życzenia. Punkt 7. odnoszący się do „wpływu deforestacji i innych czynników” sugeruje wprost – przynajmniej jak dla mnie – że to deforestacja jest najważniejszą przyczyną zmiany klimatu. Nigdzie nie są też jawnie wymienione te „inne czynniki”. Szukałem po słowach kluczowych, i nie znalazłem nic o emisjach antropogenicznych, gazach cieplarnianych czy globalnym ociepleniu.

Świetnie. Czyli nauczymy was, Droga Młodzieży, o sprawach kompletnie dla was nieistotnych (choćby rozbicie dzielnicowe Polski w głębokim średniowieczu), i podamy wam tysiące zupełnie nieprzydatnych w życiu informacji. Każemy wam też czytać całkiem sporo literatury wątpliwej wartości. Ale o najważniejszym procesie, największym zagrożeniu i wyzwaniu naszych czasów nie usłyszycie w szkole nic. No chyba że przypadkiem jesteście w klasie o rozszerzonym programie z geografii. Wtedy usłyszycie – trochę, ale „za to” w taki sposób, że może lepiej byłoby, gdybyście nie usłyszeli nic.

„Polska szkoła przestała uczyć.”
By jednak dalej nie raczyć Państwa wyłącznie własnymi cierpkimi przemyśleniami i uwagami, poprosiłem o komentarze ekspertów.

Prof. Szymon Malinowski (*)

„Polska szkoła przestała uczyć. W każdym razie przestała uczyć o świecie, o przyrodzie, o życiu. Trudno więc dziwić się że nie uczy też o zmianie klimatu – globalnym ociepleniu. Nie jestem w stanie zgłębić dlaczego problematyki globalnego ocieplenia nie ma w podstawie programowej.

Nieważne? Marginalne? Problem dotknie wszystkich dzisiejszych uczniów, tak naprawdę będzie kształtował całe ich życie. Czyli to chyba nie to… A może osoby odpowiedzialne za podstawę programową niewiele na ten temat wiedzą albo nie chcą wiedzieć?

Na szczęście uczniowie też niewiele sobie robią z dziur w podstawach programowych i sami dowiadują się że jest to ważna, kluczowa dla ich przyszłości sprawa. Świadczy o tym szeroki zasięg młodzieżowego strajku klimatycznego.”

Wcale nie dziwię się, że prof. Malinowski nie potrafi znaleźć wytłumaczenia, a tym bardziej usprawiedliwienia dla decyzji o wyrzuceniu zmiany klimatu z podstawy programowej. Tego się nie da zrobić. Przynajmniej dopóki zakładamy, że podejmujący tę decyzję byli odpowiedzialni, racjonalni i mieli odpowiednią wiedzę.

Jedno z dwojga: albo faktycznie stan wiedzy i poziom świadomości na temat zmiany klimatu jest u osób układających programy szkolne mierny, albo też usunięcie tej tematyki z programu nauczania to zabieg celowy. W końcu im mniej społeczeństwo o tym wie, tym mniej kłopotliwych pytań będzie zadawać, prawda? Na przykład pytań o brak wystarczających działań w kwestii adaptacji do zmian klimatu (o mitygacji już nie wspominając). Pytań, na które obecni politycy, niezależnie od opcji politycznej, nie mają zazwyczaj zbyt wiele sensownego do powiedzenia.

Wróćmy jednak do polskiej szkoły i komentarzy ekspertów.

„Uczniowie nie dowiadują się o skali zagrożenia, o sytuacji w jakiej znalazła się ludzkość.”
prof. Piotr Skubała (*):

„Temat wydaje się gorący i ważny. Zapewne przed nami kolejne strajki młodzieżowe. Ostatnio udzielałem wywiadu dla Holistic News przed strajkiem klimatycznym o stanie edukacji ekologicznej w szkołach.

Szkoła nie porusza takich zagadnień jak masowe wymieranie, czy zmiany klimatyczne. Uczniowie nie dowiadują się o skali zagrożenia, o sytuacji w jakiej znalazła się ludzkość. Nie mają pojęcia o co chodzi ze zmianami klimatycznymi, na czym polega efekt cieplarniany. Prowadziłem wiele warsztatów, w których zebrałem takie doświadczenie. Młodzież, która wyszła na ulice, na pewno nie dowiedziała się tego w szkole w ramach programu nauczania.”

No właśnie. Przecież nie tylko o zmianie klimatu powinno się w szkole uczyć, a przynajmniej uczyć znacznie więcej. Uczniowie powinni dowiadywać się o też o szeroko rozumianym skażeniu środowiska, wyczerpywaniu zasobów czy wreszcie o „szóstym wielkim wymieraniu”.

Czas też już najwyższy wprowadzić na dobre do naszego słownika – także szkolnego – terminy takie jak „katastrofa klimatyczna” i „kryzys klimatyczny”.

Tak, są to tematy bardzo przygnębiające, i mogące odbierać chęć do życia. Zwłaszcza w przypadku wrażliwych młodych osób. Chyba jednak należy uczciwie mówić, jak jest, prawda? W myśl zasady że

lepsza najgorsza prawda niż najsłodsze kłamstwo.
Licealiści to już przecież świadomi, samodzielni, dorośli ludzie. Przynajmniej tak powinniśmy Ich traktować. A na pewno tych, którzy szkołę średnią kończą.

Oczywiście, rodzi to trudne pytania. Co będzie czuł kilkunastoletni człowiek żyjący ze świadomością zbliżającego się (może już nieuchronnie?) końca wszystkiego, co zna? Ktoś, kto już wie że z dużym prawdopodobieństwem jeszcze za jego życia rozpoczną się nieodwracalne procesy prowadzące do zagłady naszego świata, naszej cywilizacji, naszego gatunku? Czy udźwignie ciężar takiej wiedzy? Czy szkoła jej/mu w tym pomoże?

Tylko że uczniowie i tak się tego wszystkiego prędzej czy później dowiedzą, a to że nie będą mogli o tym przeczytać w szkolnym podręczniku, ani nie usłyszą od swoich nauczycieli tylko pogorszy sprawę.

Nawet jeśli zapomnimy na chwilę o najbardziej drastycznych potencjalnych konsekwencjach zmian klimatycznych (koniec cywilizacji, koniec ludzkości), to i tak zostaje cały szereg mniejszych, ale wciąż poważnych problemów dotykających nas tu i teraz. Choćby susza czy fale upałów. Czy jesteśmy tego świadomi czy nie,

zmiana klimatu będzie coraz silniej kształtować naszą rzeczywistość.
Dr Aleksandra Kardaś: (*)

„Globalna zmiana klimatu to zjawisko, które będzie w kolejnych dekadach kształtowało naszą rzeczywistość. Chodzi nie tylko o zmiany w środowisku, ich konsekwencje (np. dla rolnictwa czy szlaków migracji) i konieczność przystosowywania się do nich.”

Wyważony ton tej wypowiedzi nie powinien nikomu przesłaniać jej wagi. Myślę że dobrze zdają sobie Państwo sprawę z tego jak dramatyczna rzeczywistość kryje się w tych dość lakonicznych i neutralnie brzmiących sformułowaniach.

„Chodzi także o liczne decyzje polityczne, które już są i będą w związku z nią podejmowane. Świadome planowanie swojej przyszłości, wybory polityczne czy recenzowanie działań władz wymaga dziś podstawowych informacji na temat zmiany klimatu, uważam więc, że powinny one znaleźć miejsce w programie szkolnym.”

– dodaje Kardaś.

A póki co, chciało by się powiedzieć, jeszcze bardziej chodzi o te decyzje polityczne, które już teraz powinny być podejmowane, ale niestety nie są.

Osoby, które o zmianie klimatu, jej przyczynach i konsekwencjach mają pojęcie bardzo nikłe, albo zgoła żadne, nie tylko układają programy szkolne. Podejmują też w naszym imieniu decyzje w wielu innych kluczowych obszarach. Także w imieniu dzisiejszych licealistów.

Albo też startują w wyborach, co znaczy że chcą podejmować za nas decyzje już całkiem niedługo. A przecież spora część obecnych uczniów szkół średnich będzie w tym roku głosować przynajmniej raz. Niestety, obawiam się że także na ludzi, którzy o zmianie klimatu opowiadają groteskowe bzdury.

Dlatego tak ważne jest krytyczne recenzowanie działań władz (różnego szczebla), o którym wspomina Aleksandra Kardaś. Jakichkolwiek działań, dodajmy, bo dziś trudno jest przecież znaleźć istotną dla naszego życia dziedzinę, na którą zmiana klimatu nie miałaby wpływu.

Oczywiście, aby móc recenzować, trzeba najpierw – choćby z grubsza – wiedzieć jak jest naprawdę. Czyli znać ustalenia nauki, jeśli chodzi o przyczyny i konsekwencje zmiany klimatu. Jak również w kwestii tego, co należy robić, by zmianę klimatu spowolnić, a nawet odwrócić, a także możliwie skutecznie łagodzić jej następstwa. Przekazanie tej wiedzy to zadanie szkoły, z którego jak widzimy obecny system edukacji się nie wywiązuje.

„Nie dowiedzieli się tego w szkole.”
Zarówno Szymon Malinowski, jak i Piotr Skubała zwracają uwagę, że mimo że nawet jeśli w szkole nie mówi się o zmianie klimatu, to i tak uczniowie dowiadują się o tym na własną rękę.

Skąd? Przypuszczam, że w dużej mierze od siebie nawzajem. Czasem nawet mogą też trochę pomóc rodzice „podsyłając różne artykuły”, tak jak w przypadku jednego z organizatorów Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, którego mama jest naszą Koleżanką – działa w Izabelińskim Alarmie Smogowym.

Są też czasopisma popularnonaukowe. Godny polecenia jest amerykański Scientific American, od lat ukazującym się po polsku jako Świat Nauki, który zmianie klimatu poświęca dużo miejsca (**).

Ale pierwotnym źródłem wiedzy jest zapewne przede wszystkim internet. Choćby popularni vlogerzy i vlogerki.

Źródło: smoglab.pl

Prześlij komentarz

0 Komentarze