About Me

header ads

ZAKONNICY FRANCISZKANIE KPIĄ Z OFIAR PEDOFILI


Franciszkanie na Facebooku opublikowali zdjęcie dziewczynki w sukience komunijnej. Obok napis: "Dlaczego nikt mnie nie molestował?". Oburzeni internauci krytykują mema, a zakonnicy odpowiadają: "Witamy hejterów. Internet byłby nudny bez Was".

Nie słabnie dyskusja wokół filmu „Tylko nie mów nikomu” o pedofilii w Kościele. Kilka dni po premierze na Facebooku Wydawnictwa Ojców Franciszkanów ze Skierniewic i Paprotni  pojawił się mem. To zdjęcia dziewczynki ubranej w komunijną sukienkę pochodzące z 1982 roku, podobne do tego z pierwszych scen dokumentu. Fotografia z filmu była pamiątką z komunii jednej z ofiar księdza pedofila. Te z internetowego memu przedstawiają dziewczynkę, która nie miała podobnych doświadczeń. Obok podpis: „Dlaczego nikt mnie nie molestował?”. Pod grafiką pojawiła się relacja kobiety, która opisuje swoje dobre doświadczenia z osobami duchownymi.

Wpis oburzył wielu internautów, którzy oskarżają administratora strony o spłycanie problemu i lekceważenie ofiar.  "Właśnie przez takie debilne posty ludzie odwracają się od tłustych biskupów (nie mylić z wiarą)" - pisze internauta. Inny dodaje: "Wiadomo, że nie każdy ksiądz to pedofil, czy inny złoczyńca. To OCZYWISTE tylko w którym środowisku takowi przestępcy są tak kryci przez swoich przełożonych. Czy dyrektor szkoły, który dowie się o pedofilu w swojej placówce, przenosi go do innej szkoły?? Każdorazowe spłycenie tego problemu w Kościele jest po raz kolejny napluciem w twarz ofiarom takich księży".

Jedna z komentujących kobiet pisze: "Skoro mnie się to nie przytrafiło, to to o czym mówisz nie może być prawdą". Inna: "Jeżeli ja prowadziłabym samochód po alkoholu i spowodowałabym wpadek, to ja jestem winna przestępstwa. Nie byłoby zmiany adresu, ukrywania u rodziny czy znajomych. Nie tłumaczyłabym się, ani nikt z moich bliskich, że inni też jeżdżą po alkoholu. Proste? I nie pokazywałabym zdjęć osób, których przypadkiem nikt po pijaku nie potrącił."

Pod wpisem franciszkanów pojawiają się też komentarze, które bronią administratora strony. To świadectwa osób, które uważają, że dyskusja na temat przypadków pedofilii w Kościele niesprawiedliwie odbija się na wszystkich duchownych, którzy padają ofiarą hejtu internetowego.

Wpisem oburzony jest zespół Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, który na Facebooku pisze: „To memy które od kilku dni są zamieszczane na oficjalnej stronie Ojców Franciszkanów Niepokalanów, którzy pracują z małymi dziećmi. Wydają też pismo o nazwie "Mały rycerzyk niepokalanej" Już następnego dnia po emisji filmu braci Sekielskich zakonnicy zaczęli zamieszczać memy, które kpiły z ofiar i z samego filmu. Zostawiamy Państwa ocenie to zachowanie, i zachęcamy do odwiedzin profilu ojców na FB. My jako ośrodek dokumentujemy zachowanie tych zakonników.”

Źle zrozumiane intencje?
Po tym, jak w internecie wybuchła medialna burza, franciszkanie wydali w końcu oświadczenie, w którym tłumaczą, że nie mieli intencji poniżyć ofiar przestępstw seksualnych. Wyrazili też ubolewanie, że ich intencje zostały źle zrozumiane. Wpisu jednak nie usunęli. W oświadczeniu czytamy:
"Intencją naszego postu nie było poniżanie ofiar nadużyć, czy przestępstw na tle seksualnym, czy obrona przestępców. Intencją naszą było ukazanie, że ogromna większość kapłanów, to ludzie prawi, którzy z zaangażowaniem i oddaniem realizują swoje powołanie w Kościele Katolickim.
Wyrażamy nasze ubolewanie jeżeli kogoś uraziliśmy, co nie było naszym zamiarem, jak również z powodu niewłaściwego zrozumienia naszych intencji."

Nie jestem przekonany, że naszą odpowiedzią na kryzys winna być opowieść o dobrych księżach - uważa ks. Przemysław Szewczyk z parafii pw. św. Alberta Chmielewskiego, znany z pomocy Syryjczykom dotkniętych wojną. Dodaje: - Czy nie jest to podobne do stwierdzenia: przez całe życie bylem ci wierny, a tylko raz Cię zdradziłem? Zarówno w życiu osobistym, jak i wspólnotowym zło musi zostać palącą raną. Balsamem jest tylko boże miłosierdzie, tylko dzieło Jezusa Chrystusa. Ono przeważa szalę na stronę przebaczenia, gdy stawia się pytanie o potępienie człowieka czy wspólnoty. Odpowiedzią winna być pokuta Kościoła, poprawa procedur i powrót do Chrystusa. Wszystko pozostałe albo zaszkodzi, albo na nic się nie zda. Nie pomaga ani w sytuacji grzechu osobistego, ani wspólnotowego.

Prześlij komentarz

0 Komentarze