About Me

header ads

Apostazja vs Polski Kościół Katolicki

13 czerwca 2019 o godzinie 11.30 wystąpiłem ze wspólnoty wiernych Kościoła katolickiego. Potocznie mówiąc - dokonałem aktu apostazji.
Kościół wedle prawa kanonicznego właśnie nakłada na mnie karę ekskomuniki (doceniam, że tylko tyle, że nie spalenie na stosie)

O powodach mojej decyzji, która dojrzewała we mnie kilka lat. O tym, jak to się dziś odbyło? O mojej wieloletniej nadziei, że może jednak coś się w Kościele zmieni i w końcu o uśmierceniu tej nadziei - w nagranym video.


Nie spałem całą noc, co widać po mojej twarzy.
Czuję się od kilku dni źle. Nie dlatego, że się z Kościoła wypisałem - tutaj odczuwam szczerą ulgę.
Jest mi źle, ponieważ ta instytucja jest tak skonstruowana, że nawet w ostatnim dniu, gdy się z nią żegnam, Kościół swoimi procedurami (opartymi w dużej mierze na manipulacji) wzbudza we mnie poczucie winy. Chce żebym myślał, że dokonałem czegoś, za co należy mnie teraz ukarać - ekskomuniką.
A przecież to ja właśnie nakładam karę na Kościół za jego niehumanitarne traktowanie ludzi i zwierząt - odchodzę.

Trzeba przyznać, że zawsze byli mistrzami w odwracaniu kota ogonem.

Geje dla Kościoła źli, bo się nie rozmnażają, ale księża w celibacie, nierozmnażający się - dobrzy.

„Gender” złe, bo według ludzi Kościoła płeć się zaciera, ale księża i biskupi - postawni mężczyźni w czarnych i różowych sukienkach do kostek, noszący pierścionki, całowani po dłoniach przez mężczyzn - dobrzy.

Bogactwo obywateli złe, pieniądze złe, ale kościoły ociekające złotem - dobre.

Seks zły, przed ślubem nie wolno. Masturbacja zła, bo grzech, ale księża mający kochanki, kochanków, nieślubne dzieci, albo gwałcący dzieci na plebaniach, masturbujący się przed nimi - dobrzy.
Przenoszeni z parafii do parafii, z zakonu do zakonu, więc cóż to za kara? Nowe sanatorium. Nowe służące - zakonnice, albo gosposie podające obiady pod nos.

Wreszcie, to ja wykluczam Kościół z mojego życia, podaję moje osobiste, przemyślane i myślę merytoryczne powody, ale to Kościół grzmi na stronach internetowych Episkopatu: „Za to, że odchodzisz, zostanie nałożona na Ciebie kara ekskomuniki”

Jak dobrze, że wierzę w Boga.
Dziki temu mam jeszcze siłę, żeby mierzyć się ze złem.

To kotłujące się wewnątrz poczucie winy, wynika także z faktu, że przecież wiem, jak bardzo zawiodłem mojego księdza proboszcza. Wiem, że tak po ludzku to spotkanie dla niego było bardzo niekomfortowe. Mam świadomość, że mój akt dla niego jako kapłana, jest pewnego rodzaju porażką.

Na spotkaniu trzęsły mi się ręce, drżał głos. Nie wiedziałem jak mam usiąść, żebym wyglądał na pewnego siebie. Wcale nie byłem pewny siebie. Na szczęście byłem zdecydowany.

Nie tak to powinno wyglądać. W XXIw tego typu rzeczy każdy obywatel powinien móc załatwiać w sposób komfortowy - mailem, albo drogą listowną.
Niestety, zmusza się ludzi do osobistego stawienia się i rozmowy z księdzem proboszczem, tylko po to, żeby wywrzeć na takim odchodzącym presję. Po to, żeby jeszcze odwrócić go od jego niewygodnej dla Kościoła decyzji.

Ten szereg manipulacji jest przede wszystkim po to, żeby chcących odejść, pozostawić w poczuciu winy. Mają ich rozboleć brzuchy i...bolą.
Tak, jak mnie dzisiaj boli mój. I uwaga, podejrzewam, że także po to, żeby tych księży proboszczów także brzuchy bolały.
Kościół ustanawiając celibat udowodnił, że kocha sadyzm. Znęca się przede wszystkim nad swoimi. Później oni krzywdzą innych.

Dziś dowiedziałem się, że w całej, kilkudziesięcioletniej posłudze kapłańskiej mojego proboszcza, jestem dopiero drugą osobą, która odważyła się na apostazję.
Powiedziałem - Szkoda, że trafiło akurat na mnie.

Poznałem setki księży w trakcie moich koncertów.
80% z nich, gdy jeszcze byłem w miarę urodziwy i młody, próbowało mnie podrywać. Nigdy nie byłem zainteresowany.
A maile pisali nawet Ci znani, którzy tak chętnie udzielają się w mediach i są najczęściej ekspertami od „grzechu sodomskiego”.
Gdybym chciał tej instytucji zadać prawdziwy cios, spisałbym wszystko to, co wiem, co widziałem przez ostatnie lata. Nie chcę. Przynajmniej nie teraz.

Wchodzę w taki wiek, że zależy mi na spokoju. Podrywanie na szczęście się skończyło - zbrzydłem. Podrywają młodszych, piękniejszych.
Dobrze, bo jestem na takim etapie, że dzisiaj robiłbym publicznie coming out takim księżom.

Trudno mi będzie wybaczyć Kościołowi zbrodnie, których dokonał na ludzkości i te, których dokonuje każdego dnia.

Prześladując osoby LGBT+ (około 2 miliony ludzi w Polsce), w tak bezrefleksyjny sposób, Kościół dokonuje kolejnej zbrodni na ludzkości. Żadna manipulacja, szczucie księdza Oko i faszystowskie teledyski raperów, w których występuje klęcząca w kościele, bogobojna faszystka, sportsmenka, której brakuje w ręku tylko racy i szalika - waszego ociekającego smołą, czernią, złem obrazu - nie zmienią. Kolorują go na jeszcze bardziej smolisty.

Gdybym był podstępnym szatanem, o którym uczyliście mnie w tych mrocznych salkach katechetycznych, stworzyłbym Kościół katolicki i zniewolił ludzi. Tak odwróciłbym ludzkość od nauk Chrystusa.

Swój dzisiejszy akt odwagi w jakiejś części dedykuję mojemu przyjacielowi Januszowi z Vancouver. Syn księdza, molestowany później przez innego księdza. Mama Janusza - Regina nigdy nie zaakceptowała, że Janusz jest gejem i od 30 lat ma partnera, tworząc z nim piękny związek. Jej potajemny związek z księdzem był normalny, syn gej - nie.
O jego historii powstała książka "Dzieci księży" i sztuka teatralna o tym samym tytule wystawiana w Teatrze Dramatycznym.

Reszta w filmie.



Autor: Damian Maliszewski

www.damianmaliszewski.pl

Prześlij komentarz

0 Komentarze