About Me

header ads

Ludzkość jest uzależniona od przemysłu mięsnego.

Lasy Amazonii płoną, gdyż przemysł mięsny potrzebuje wciąż nowych terenów pod uprawę soji i kukurydzy na paszę dla zwierząt. To nie Brazylijczycy są sprawcami pożarów. Oni są tylko wykonawcami naszych zleceń. To bogaty zachód nie może się obejść bez mięsa. I nie chodzi tu tylko o produkty w naszej diecie. 

Gdyby chodziło tylko o to, to już dawno nie jedlibyśmy mięsa. Prawdziwym problemem jest cały sektor ekonomiczny, który jest z mięsem związany: fastfudowe sieciówki będące często pierwszym pracodawcą młodych ludzi na całym świecie, działy mięsne w hipermarketach, lokalne sklepy mięsne, ubojnie, masarnie, producenci karmy dla psów i kotów, przewoźnicy, dystrybutorzy, przedstawiciele handlowi, etc. W skali świata, to prawie jedna dziesiąta populacji, która jest w mniejszym lub większym stopniu związana z, lub wręcz uzależniona od, przemysłu mięsnego. 



Miliony hektarów dziewiczych lasów tropikalnych czy tajgi, to ,,niewielka,, cena, za zyski jakie oferują przemysł wydobywczy i mięsny. Z jednej strony dopada nas ocieplenie klimatyczne, z drugiej ogólne zanieczyszczenie środowiska, które wkrótce zaowocują głodem, epidemiami i wojnami domowymi. Te najprawdopodobniej przekształcą się w wielki światowy chaos, który w strasznym okrucieństwie i niewyobrażalnych cierpieniach pochłonie większą część ludzkości. 

Prawdziwą przyczyną naszej samozagłady nie będzie ocieplenie klimatyczne i zanieczyszczenie środowiska. Te są tylko niepożądanymi efektami ubocznymi wynikającymi z naszej, krótkowzrocznej chciwości. To właśnie ta prymitywna ludzka przywara jest odpowiedzialna za większość problemów z jakimi borykają się dzisiaj ludzie i to właśnie ona będzie też przyczyną naszego upadku.
Efektem ubocznym niezdrowego odżywiania może być ból brzucha, rozwolnienie, wrzody na żołądku, marskość wątroby, rak różnych organów. 



Osobiście uważam, że Ludzkość jest w początkowej fazie raka żołądka, który wymaga natychmiastowej interwencji chirurgicznej i absolutnej zmiany diety. Problem polega na tym, że pacjent nie zamierza ani poddać się operacji, ani zmienić przyzwyczajeń żywieniowych. Szpitale są pełne takich niereformowalnych pacjentów. Wszyscy kończą tak samo.

Autor: Jan Przewodnik

Prześlij komentarz

0 Komentarze