About Me

header ads

PiS próbuje ratować ZUS po obniżeniu wieku emerytalnego? Emerytury obywatelskie po wyborach?

Musi coś zrobić i to stosunkowo szybko.  Według wyborczej.pl po wyborach parlamentarnych ma nastąpić w rządzie „analiza obecnego systemu emerytalnego i możliwości jego reformy”.

Obecnie w kraju emeryturę minimalną (ok. 900 zł na rękę) pobiera ok. 215tys. osób. Kolejne 250 tys., z powodu krótkiego stażu pracy, nie ma prawa nawet do minimalnej i otrzymuje od kilku groszy do kilku złotych.

Warto przypomnieć, że co roku wzrasta liczba ubogich emerytów. Według Federacji Przedsiębiorców Polskich, jeśli nic z tym nie zrobimy, problem będzie narastał i już w 2025 r. osób otrzymujących świadczenie niższe od minimalnego będzie 500 tys., a w 2030 r. – ponad 650 tys.

Bezwzględnie więc potrzebna jest reforma. Największe poparcie w rządzie ma projekt emerytury obywatelskiej. Jest to „konstrukcja złożona z 5 filarów”, czyli emerytura z pięciu źródeł.

– Pierwszy filar – najważniejszy – to emerytura minimalna (dziś 1,1 tys. zł brutto). Równa dla każdego.

– Drugi – emerytura wynikająca ze składek z pracy, ale zamiast ok. 20 proc. pensji np. 10 czy 5 proc.

– Trzeci – Pracownicze Programy Emerytalne. Każdy zakład pracy ma odkładać część pieniędzy na emerytury swoich pracowników.

– Czwarty – Indywidualne Konta Emerytalne (IKE) – specjalne fundusze, które przejmą nasze pieniądze z OFE i będą inwestować.

– Piąty filar to „zabezpieczenie oparte na silnej rodzinie lub innych indywidualnych formach oszczędzania”.

Jednak pomysł emerytury obywatelskiej ma swoje poważne minusy. Eksperci wskazują na to, że wprowadzenie emerytury obywatelskiej zakłada zmniejszenie składek, a to oznacza, że zabraknie pieniędzy na wypłatę emerytur bieżących.

Tymczasem już dziś kasa ZUS jest pusta. Składki pracujących są zaraz wypłacane na bieżące emerytury i renty. ZUS rokrocznie jest na minusie, dlatego bierze dotację z budżetu – w tym roku 49 mld zł

Dr Łukasz Wacławik, specjalista od ubezpieczeń społecznych mówi: – „Zamiast obniżać składki, co pogłębi dziurę w systemie, trzeba uszczelnić system, przez który uciekają dziesiątki miliardów złotych”. I pyta: – „Dlaczego bogaci rolnicy płacą składki kilkakrotnie niższe niż biedny szewc z miasta? Dlaczego mamy utrzymywać 40-letnich mundurowych emerytów, którzy nie zapłacili ani jednej składki emerytalnej? Dlaczego w końcu płacimy za przywileje emerytalne górników, zamiast pomyśleć wcześniej o ich przekwalifikowaniu, tak aby nie tracili zdrowia, pracując pod ziemią” – pyta.

Ekonomiści podkreślają, że rząd, chcąc uzdrowić system powinien przede wszystkim wycofać się z obniżenia wieku emerytalnego. PiS obniżył wiek w 2017 r., co według wyliczeń ZUS będzie kosztować budżet 55 mld zł w ciągu pięciu lat.

-„Musimy, i to natychmiast, rozpocząć dyskusję o powrocie do wyższego wieku. Co prawda decyzje PO-PSL ustalające wiek na 67 lat wzbudzały protest, ale niedługo będziemy musieli rozmawiać o granicy nawet 70 lat. Bogaci Skandynawowie już o tym dyskutują, bo wiedzą, że inaczej nie będzie z czego wypłacać emerytur” – mówi dr Paweł Kubicki, ekonomista z warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej. – „Państwo mami obywateli, że obniżając wiek emerytalny, działa dla ich dobra. Jest odwrotnie. W aktualnym systemie, im krócej pracujemy, tym mamy niższą emeryturę. To już teraz widać. Kobiety, które po obniżeniu wieku do 60 lat odeszły na emeryturę, mają świadczenie mniejsze aż o ponad 1 tys. zł od 65-letnich mężczyzn” – dodaje Kubicki.

Źródło: wyborcza.pl

Prześlij komentarz

0 Komentarze