About Me

header ads

Rzecznik CBA oferował niejawne materiały, by zdyskredytować funkcjonariusza, który zeznawał o sekstaśmie Kuchcińskiego

Rzecznik CBA Temistokles Brodowski oferował dziennikarzowi dostęp do niejawnych materiałów, które miały zdyskredytować funkcjonariusza CBA – Wojciecha Janika. Janik to funkcjonariusz, który przed sejmową komisją zeznał o nagraniu z podkarpacia, na którym widać byłego już marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego i nieletnią prostytutkę. Propozycja padła 10 czerwca. 13 czerwca takie materiały wyemitowała TVP w programie Anity Gargas.


Mamy więc sytuację, w której urzędnik występuje w roli specjalisty do czarnego PR, wykorzystującego państwowe dokumenty.

Odwet za Kuchcińskiego

Wojciech Janik był cenionym przez szefów funkcjonariuszem. Gdy jednak zeznał, że widział taśmę, na której Marek Kuchciński, były już marszałek Sejmu, uprawiał seks z prostytutką z Ukrainy stał się wrogiem numer jeden. Janik mówił o kilku tysiącach taśm, którymi mogą być szantażowani najważniejsi ludzie w Polsce. Nagrania miały być wykonywane w podkarpackich agencjach towarzyskich braci R. Na razie nikt nie próbuje wyjaśnić kto jest depozytariuszem tych „haków”.

– Róbmy razem. Grzesiu, jeżeli CBA dało dupy, to to nie za mnie. Po prostu. Ale jeżeli tak jak w przypadku Janika – pokazuje ci pewne rzeczy. Inaczej. Wszystko to co ci powiedziałem jestem w stanie określić się kwitami. Ja ci je mogę pokazać. Nie dam ci ich do publikacji. Ale mogę ci je pokazać. (…) Umówmy się na kiedy. Przyszły tydzień będzie dobry? Tak? (…). Co chcesz zobaczyć? (…) Pokażę protokoły (stanu zawartości szafy Wojciecha Janika, który twierdzi iż ukradziono mu nagranie marszałka Kuchcińskiego – red.). (…) Po pierwsze nie dam ci ich do ręki. Zobaczysz je, ale ci ich nie dam. Nie zrobisz żadnego zdjęcia temu dokumentowi. Dżentelmeńska umowa. Nic nie nagrywasz. (…) Wszystko to co ci powiedziałem jest oparte na faktach. Jeżeli o coś mnie zapytasz, pokaż kwit, to ja ci go pokażę. (…) On (Wojciech Janik – red.) wyrwał jakąś tam część wypowiedzi jak się spotkał z naszymi funkcjonariuszami gdzieś w Elblągu, że to myśmy prosili o spotkanie. I jeszcze były cyrki pt. że myśmy chcieli od niego kasę. (…) Powiedział, że w związku, że jest poza służbą, to bardzo chętnie zostanie konsultantem. Za każde spotkanie chce 10 tys. zł. A nasze chłopaki to ile w końcu chcesz, 10, 20, 30 – i to zostało wyrwane (z kontekstu – red.). (…) On nie puścił całości, puścił to co mu pasowało. Przygotuj się Grzesiu, ja się przygotuje, spokojnie pogadamy. Pokażę ci jak facet jest niewiarygodny. A powiedz mi jak to jest, że on się nie stawia do prokuratury wojskowej? (…) Złożyliśmy zawiadomienie i teraz co będzie unikał? Nie wiem na ile to jest prawdą co teraz powiem, ale słyszałem od dziennikarzy. Że już raz miał taką sytuację i ciągle unikał prokuratury. Nie wiem o co chodziło, o nękanie o coś tam. Też się nie stawiał. No i prokuratura się zdenerwowała i wysłała po niego policję. (…). To później zaskarżył sąd i prokuraturę i policję. (…) Jest mnóstwo rzeczy, które ci pokażę. Zobaczysz sobie jego stronę i zobaczysz sobie naszą stronę. Z tym, że na to co ja ci powiem jest pokrycie w papierach – mówi na nagraniu rzecznik CBA.



Dziennikarz, któremu ofertę złożono nie poszedł na współpracę. Materiały jednak się nie zmarnowały. Po trzech dniach Janika zaatakowała państwowa telewizja TVP. Autorką programu była Anita Gargas.

Prześlij komentarz

0 Komentarze