About Me

header ads

Adam Mazguła: Nie złamiecie mnie

Zarejestrowanie kandydata KWW Adama Mazguły jest już bliskie. Jeśli wszystko będzie przebiegało planowo, to w poniedziałek zarejestrujemy kandydata na senatora.


Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że obowiązujące zasady, ale przede wszystkim praktyka rejestrowania takich kandydatów jak ja, który wykorzystuje konstytucyjne prawo do udziału w wyborach, jest dramatycznie utrudnione.

Jak walczyć o wyborcę, kiedy chcąc przestrzegać istniejących przepisów wyborczych, każdego dnia muszę zmierzyć się ze śmiejącymi się mi w oczy przeciwnikami?

PiS-prezydent ogłosił datę wyborów w ostatnim możliwym momencie dla daty 13.10., ale i tak trzeba było czekać 3 dni na publikację. A. Duda ogłosił datę wyborów prawidłowo czy już złamał prawo? Zdecydowanie znieważył jednak ducha wyborów. Dopiero wtedy można było powołać komitet wyborczy i zbierać podpisy. Jak to się więc stało, że komitety wyborcze posiadały już tysiące list poparcia? Jak to się stało, że PiS po zarejestrowaniu komitetu już po kilku godzinach ogłosił poparcie pół miliona podpisów dla swoich kandydatów? Zebrali w nocy, czy oszukują, przygotowując listy wcześniej?

Zbierałem te podpisy, chodząc po ulicach. Większość spotkanych ludzi to wczasowicze, nie z mojego okręgu wyborczego, nie ma kto pomóc, bo znajomi na wakacjach. Na tym polega zagrywka PiS-ekspertów od wygrywania wyborów sposobem, oszukując demokrację i prowadząc dalszą produkcję przemysłową jadu narodowego.

Początkowo rozmawiając z ludźmi, uzyskiwałem 50 podpisów dziennie. Jednak na to miałem 8 dni, więc doszło do mnie, że bez struktur w całym regionie zebranie tych 2000 podpisów jest niemożliwe. Wezwałem pomoc, poprosiłem znajomych i tych, którym ufam.

Zbierając podpisy poparcia, nie mogliśmy się nadziwić, jak PiS zaszczuł i przestraszył ludzi. Nie chcą podawać PESEL, bo strach przed oszustwem bankowym, bo jak się lokalni działacze PiS-u dowiedzą, że podpisali opozycjoniście, to zwolnią ich z pracy, bo zaszczują dzieci… Tymczasem jadąc po rejonie, obserwuję ulice pełne banerów jedynie słusznych członków władzy.

Jakiś PiS-katolik wyzywa mnie na ulicy, więc pytam, dlaczego kłamie? On jednak wie lepiej, bo z telewizji. Po chwili rozmowy uspakaja się, ale swoje wie. Podnoszę telefon, właśnie zawiadomił mnie kolega, że inny PiS-katolik ukradł listy poparcia leżące na biurku.

Wszedłem do agencji reklamowej i pytam o możliwość wykupienia miejsca na banery. -- Skąd się pan urwał? Dawno wszystko wykupione i zarezerwowane.

Partie obracające milionami publicznych pieniędzy zarezerwowały nawet te miejsca, które nie są im potrzebne dla zablokowania konkurencji. Obywatel Adam wyszedł z niczym.

Tymczasem słucham w mediach, jak to partia rządząca troszczy się o obywateli i nieprzerwanie od 4 lat, we wszystkich możliwych przekazach, organizuje agresywną kampanię wyborczą, nie mając skrupułów w angażowaniu wszystkich organów państwa.

Potem usłyszałem, jak to koalicja zaprasza opozycję na listy wyborcze, która protestowała 4 lata na ulicach, narażając się na represje władzy i procesy sądowe, walczyła o konstytucję, edukację, sądy… Jednak to tylko propaganda dla głupich, na listach wyborczych nie ma setek godnych obywateli opozycji ulicznej, a działacze KOD-u jak chociażby Krzysztof Król szkaluje moje imię za to, że to według takich jak on, to ja rozbijam koalicję, bo nie poddaję się dyktatowi miernot partyjnych.

Nie złamiecie mnie. Jeśli przegram, to z honorem i z prawdą na ustach, traktując wybory jak etap walki o normalność w naszym kraju.

Nie ufam ludziom, którzy nazywają się opozycją, a nie mają odwagi spojrzeć nam w oczy, a tylko rozgrywają swoje szachy wodzowskich zapędów o władzę nad nami. W okresach największych prób nie wyszli na ulicę, nie mieli odwagi protestować, nie przeciwstawiali się narodowo-socjalistycznej władzy. Nie szanuję tych, co to chcieli tylko zobaczyć, a nie organizować i przewodzić protestom.

Będę wspierał w wyborach autentycznych i odważnych przedstawicieli obywatelskiego buntu przeciwko złej zmianie takich jak Gabriela Lazarek na Śląsku, Paweł Kasprzak i Klaudia Jachira w Warszawie, Anita Sowińska w Piotrkowie Trybunalskim i jeszcze kilka zaledwie osób. W przeciwnym wypadku nie jesteśmy wiele warci jako społeczeństwo europejskiego demokratycznego kraju, w którym obywatele nie są niewolnikami polityków.

W poczuciu odpowiedzialności,

Autor: Adam Mazguła

Prześlij komentarz

0 Komentarze