About Me

header ads

Bida i popelina opakowana w zapomogi

W sobotni poranek wróciłem z piekarni, w której wydałem na pieczywo 15 złotych.
Należy w tym miejscu zaznaczyć, że nie kupiłem pieczywa w ilości przeznaczonej na posiłek dla wielodzietnej rodziny, w której oprócz dziatek, na świeży chleb mają nierozsądny zwyczaj rzucać się także bezzębni starcy z kilku pokoleń żyjących pod jednym dachem - tak że nie jest to model rodziny, którego pożądaliby dla Polek i Polaków obecnie sprawujący władzę. 


Po prostu 2 + 2, z umiarkowanym apetytem, bez predylekcji do obżarstwa, śniadań przeciągających się w nieskończoność, płynnie przechodzących w lancze, brancze, czy syte obiady, podczas których biały chleb macza się w tłustych sosach.

Nic z tych rzeczy. Kupiłem kilka bułek kukurydzianych, dwie jagodzianki, sześć kromek chleba żytniego (bez ziaren) oraz małą bułkę dla córki, taką "na jeden raz", jak mawia mój syn. Miła pani w piekarence wydrukowała w kasie fiskalnej rachunek na którym widniała dwucyfrową kwota - 15 polskich złotych. Zapłaciłem i poszedłem do domu.

Na prowincji, gdzie żyję, przeciętna pensja osoby wykonującej tak zwane pracę proste (np. sprzątanie biur w urzędzie) wynosi około 1400 zł netto. Przeciętna pensja urzędnicza, bez dodatków oscyluje na poziomie 2200 zł netto. Pominę w tym momencie kwestię postulowanej przez ustawodawcę, tak zwanej "godziwej płacy", uznam przychylnie dla ustawodawcy, że to taki środowiskowy żarcik, że jednak płacąc ludziom za pracę na pełny etat takie kwoty ma się tych ludzi w cieżkiej pogardzie, ale takie stanowisko prezentowały wszystkie kolejne rządy po roku 1989 od SLD, przez AWSy, PO, a na PiSe kończąc.

Obecny, pisowski rząd swoją "wrażliwość społeczną" sprytnie kanalizuje we wszystkich możliwych plusach (500+, 300+ , wszytko plus), co pozwala mu unikać realnej podwyżki wynagrodzeń do poziomu ponad te upokarzające kwoty, zamiast tego proponuję zasiłki mające formę jałmużny wypłacanej na wniosek, na zasadzie - "chcesz, to przyjdź, złóż wniosek, okaż się dokumentami, czekaj na decyzję, ciesz się że dostałeś".

Tymczasem pensje pracownicze przy cenie masła wynoszącej sześć złotych i więcej oraz wskazanych przeze mnie cenach pieczywa oraz wobec cen produktów spożywczych, które w ciągu ostatnich lat wzrosły drastycznie (koszt bezmyślnego rozdawnictwa przez rząd cudzych pieniędzy, bo przecież rząd żadnych swoich pieniędzy nie ma), wobec tego wynagrodzenia za pracę, wciąż, utrzymują się na poziomie - jedyneczka z przodu, dwójeczka z przodu i żałosna górka.

Oznacza to, że na przykład kobieta, która sprząta w jakimś urzędzie, za co otrzymuje wynagrodzenie wynoszące 1400 złotych netto, może zrobić takie zakupy jakie ja zrobiłem dzisiaj rano, mniej więcej 90 razy. Czyli przy założeniu, że jada wyłącznie pieczywo, a jej codzienne posiłki składają się wyłącznie ze skromnych trzech posiłków dziennie (15 zeta za posiłek) jedna pensja zapewni jej miesięczny byt na poziomie, mniej więcej, 1500 kalorii na dobę. Dla niej jednej.

Jeżeli jednak ta sama osoba posiada dzieci, które musi nakarmić, musi wyprawić je do szkoły, kupić im buty, ubranie, co jakiś czas zeszyty, zapłacić im w tej szkole za obiady oraz jeżeli nie chce wylądować w lokalu socjalnym, zaraz po tym jak eksmitują ja z zadłużonego mieszkania, musi również zapalić czynsz i rachunki za media, pomijam kwestie zakupu kosmetyków, ubrań, generalnie wszystkiego tego, co w każdym normalnym kraju pracujący może sobie kupić i nie czyni to gigantycznej dziury w jego domowym budżecie, mając na względzie powyższe należy uznać, że przy obecnym poziomie płac państwo polskie udaje, że płaci, a ogromny odsetek Polek i Polaków, udaje, że zarabia. Nie przeszkadza to temu samemu państwu przeznaczać gigantycznych kwot na Kościół Katolicki i dotowanie kolejnych biznesowych przedsięwzięć dyrektora Rydzyka z toruńskiego "zagłębia katolickiej wiary".

Oczywiście wiem jak wygląda publikowany co pewien czas komunikat o średnim poziomie wynagrodzeń. Przyglądam mu się, mniej więcej, tak jak patrzy się na zdjęcia tych wszystkich plastikowych, nadmuchanych lalek na Instagramie, powstałych na zasadzie "kopiuj/wklej" które chcą nas przekonać, że tak właśnie wygląda przeciętna polska kobieta. Po prostu przyglądam się temu z rozbawieniem i zażenowaniem.
Ponieważ to nie jest kwestia "zaradności", "przedsiębiorczości", czy regionu, w którym żyjemy. To jest kwestia deklaracji i stanu faktycznego. Zarabiać "godziwie" oznacza nie być upokarzanym poziomem wynagrodzeń. Nie być traktowanym z lekceważeniem, przez tych, którym wydaje się, że za 2000 zł netto można funkcjonować we współczesnej Europie i nie czuć zgrzytu, wierzyć, że tutaj nie zaczyna się jakiś smutny, biedny i przaśny Wschód z pomnikami poległych bohaterów i monumentami papieża Polaka. Bida i popelina opakowana w zapomogi i paraopiekuńczość tej władzy.

15 złotych za pieczywo. Polska 2019.

Smacznego!

Autor: Marcin Zagadło

Prześlij komentarz

0 Komentarze