About Me

header ads

CHORZY SĄ PACJENTAMI - NIE KLIENTAMI

Nurtuje mnie od jakiegoś czasu kwestia koncernów farmaceutycznych, a ściślej - ochrona patentowa ich wynalazków, czyli leków i szczepionek. Tak sobie nad tym myślę i cały czas, coś mi tu nie gra.

Z punktu widzenia etyki, moralności i zwykłej ludzkiej przyzwoitości, życie i zdrowie człowieka są najważniejsze, a ich ochrona jest gwarantowana konstytucyjnie w większości cywilizowanych krajów świata. Natomiast z punktu widzenia koncernów farmaceutycznych, które są posiadaczami patentów do szczepionek i leków, sprawa wygląda już zupełnie inaczej (Są pieniądze - są leki. Nie ma pieniędzy - jest cierpienie, albo śmierć.)

Praktycznie nie ma dnia, żeby w necie nie pojawił się jakiś apel zrozpaczonych rodziców błagających o wsparcie finansowe na leki lub kurację ratującą zdrowie albo życie ich dziecka. Z jednej strony mamy cierpienie chorego, bezsilność i rozpacz bliskich oraz niemoc systemu, a z drugiej zimną kalkulacje i totalną znieczulicę koncernów farmaceutycznych i prywatnych podmiotów medycznych. Koncerny farmaceutyczne działające jak zwykłe przedsiębiorstwa, to jeden z największych skandali naszej cywilizacji! Żadna prywatną firma nie zrezygnuje z zysków dla jakiejś wzniosłej idei.

Koncern, to przede wszystkim udziałowcy, a oni, nie po to inwestowali, żeby bawić się w dobrych wujków, samarytanów, filantropów czy zbawicieli ludzkości. Inwestuje się po to, żeby zarobić. Strata inwestycji jest dopuszczalna, ale nie przez dobrowolne jej oddanie. Co innego przegrać, a co innego oddać z dobrego serca. Inwestorzy zapewne mają serca, ale raczej nie aż takie wielkie, żeby obejmowały swoją miłością potrzebujących na drugim końcu świata.

Tu chyba wszyscy jesteśmy tacy sami: cierpienie najbliższych i identyczne cierpienie obcych nie mają dla nas takiego samego znaczenia. Tak już jest i raczej nic tego nie zmieni. Tylko że to jest obraz, zimnej, wyrachowanej, nieczułej nauki, zwanej socjologią. Problem polega na tym, że daliśmy sobie ten (stricte naukowy) model, zaaplikować jako normę. Zgodziliśmy się, aby na naszym zdrowiu i życiu można było, najzwyczajniej w świecie, zarabiać. Przez wieki leczenie było bardzo prymitywną sztuką, opartą przede wszystkim na zielarstwie. W każdej, lub w pobliżu każdej wioski był znachor albo wiedźma i oni zajmowali się leczeniem większości ludzi w danym sektorze. W zależności od pacjenta dostawali za to, wynagrodzenie w różnej wielkości i postaci. Czasami za tę samą kurację była kura, a czasami krowa. Taka forma rozliczeni była normą.


Dzisiaj ciężko o normalność. Świat pędzi na złamanie karku i ludzie nawet nie kwestionują obecnego stanu rzeczy. Osobiście uważam, że osiągnięcia nauki są wspólnym dobrem ludzkości i w związku z tym, powinny być ogólnodostępne. Naukowcy powinni być przyzwoicie wynagradzani, a koncerny, laboratoria, instytuty naukowe i badawcze powinny zarabiać dzięki tzw. Royalties.
Nauka, a w szczególności farmakologia i medycyna powinna być państwowe, bezpłatne i ogólnodostępne. Kupczenie zdrowiem i życiem jest niemoralne i powinno zostać natychmiast zaprzestane!

Nauka ma służyć całej ludzkości, a nie tylko koncernom i garstce uprzywilejowanych dzięki posiadanym majątkom. Prywatna służba zdrowia ma swoje plusy (jest lepiej zorganizowana, działa sprawniej na etapie diagnozowania, zakwaterowanie i wyżywienie jest z pewnością na wyższym poziomie niż w jednostkach państwowych), ale sama jakość i metody leczenia niewiele się różnią od tych, które stosuje państwowa służba zdrowia. Zdrowie nigdy nie było, nie jest i nigdy nie będzie rentowne. Wszytko co żywe, prędzej czy później i tak umrze, więc już ten sam fakt sprawia, że nie ma możliwości stworzenia uczciwego, rentownego systemu służby zdrowia. Służba zdrowia jest od tego, aby utrzymać nas w dobrej formie jak długo się da, a potem, aby nam ulżyć w drodze powrotnej do nicości. Prywatne firmy w branży medycznej i farmakologiczne są kompletnym nieporozumieniem. Państwowa służba zdrowia opiera się na wspólnocie, gdyż to całe społeczeństwo składa się na jego funkcjonowanie. W takiej służbie nie ma mowy o zysku, tylko co najwyżej, o mniejszych stratach. Człowiek, który jest zmuszony skorzystać z dobrodziejstwa tego systemu staje się pacjentem i powoli zaczyna proces leczenia. W prywatnym systemie zdrowia, chory człowiek staje się przede wszystkim klientem. Ta mała, subtelna różnica sprawia, że opowiadam się, za dogłębną analizą i weryfikacją naszego systemu ochrony zdrowia.

Autor: Jan Przewodnik

Prześlij komentarz

0 Komentarze