About Me

header ads

WSTYD - Relacja z marszu równości w Białymstoku

Wstydzę się, że mieszkam w takim mieście gdzie Marsz Równości (Inności) jest okazją do oplucia INNEGO, rzucenia w niego kamieniem, butelką, racą i wykrzykiwania wulgaryzmów. Robiły to zorganizowane grupy solidnie wyglądających panów w tym z insygniami klubu piłkarskiego Jagielloni.

Wstydzę się za lokalnych polityków PIS stojących na czele kontrmanifestacji ale też za PO, która biernie się przygląda.
Jako pedagog wstydzę się nowego ministra edukacji narodowej, dla którego pokojowe marsze INNYCH  powinny być tak naprawdę zakazane. Na edukację antydyskryminacyjną w szkołach nie mam co liczyć.



Wstydzi się mój kolega katolik za słowa biskupa ze schodów białostockiej Katedry -  do policjantów o ich „nawrócenie się”. Bo przecież nie mogą chronić legalnie manifestujących INNYCH. Tego polska policja nie powinna robić według dostojnika.
Kolejny katolik wstydzi się modlitwom i wykrzykiwanym hasłom „Bóg, Honor, Ojczyzna”  a zaraz potem wyzwiskom i obelgom wobec maszerujących, gdzie najłagodniej brzmiały okrzyki „wypierdalać”. Kierowane były także w kierunku rodzin z kilkuletnimi dziećmi i seniorów z laskami, na wózkach, wspólnie maszerującymi z INNYMI, tymi, którzy są ich braćmi.
Inny kolega - wyznawca „Tygodnika Powszechnego”,  wstydzi się rozmawiać na temat zachowania księży i ich dziękczynnych słów do parafian kościoła św. Jadwigi Królowej o słusznym „włączeniu się w obronę wartości ogólnoludzkich”. Zdaje sobie pewnie sprawę, że te słowa i błogosławieństwo na „dalsze dobre poczynania” to zwykłe napuszczanie jednych na drugich.
Wstydzi się moja koleżanka zapraszająca rokrocznie księży do otwierania mszą, świeckich uroczystości, za szczucie przed białostocką katedrą na radośnie maszerujących INNYCH.

Po opublikowaniu „Odezwy Abp. Tadeusza Wojdy” wstydzą się obecni na Marszu i obserwujący go ludzie wierzący. Wszystkie zwroty w tym piśmie mające charakteryzować INNYCH jak:                        „niecenzuralna postawa, wulgaryzmy, gorszący przykład dla młodzieży i dzieci, dyskryminacja innych” były obecne podczas tego Marszu Równości. Tyle tylko, że padały od chuliganerii ulicznej wobec barwnego pochodu. Wcześniej napuścili ją na ulicę także miejscowi dygnitarze z PIS. Fałszywie brzmią słowa „Ewangelia uczy nas szacunku i miłości do każdego człowieka”, bo albo Ewangelia tego nie uczy więc jest to kłamstwo albo uczy, ale „każdy człowiek” to tylko katolik, swój. Humaniści świeccy to bardzo dobrze rozpoznali już wcześniej. Autor odezwy,  Metropolita Białostocki nazywa swoją kontrdemonstrację „Piknik Rodzinny” manifestem pozytywnym i radosnym. INNI radości i pozytywów życia w wolnym kraju nie mają prawa manifestować. To są założenia teokratycznego państwa. Niewiele nam do niego brakuje. Przywołany w Odezwie 72 punkt Konstytucji RP o konieczności „ochrony dziecka przed przemocą, demoralizacją” sprawdził się w czarnym scenariuszu. Sceny na Placu Uniwersyteckim, pod pomnikiem z napisem „Bóg, Honor, Ojczyzna” i przed białostocką Katedrą były wybitnie demoralizujące  i przemocowe. Pytanie, czy policja, władza sądownicza i polityczna zajmie się tym?
Idąca obok mnie w białostockim Marszu Elżbieta Podleśna - aktywistka Warszawskiego Strajku Kobiet, pytana przez prasę o stan swojego ducha odpowiedziała „dostałam Polską w twarz”. Oglądając sceny walk łobuzów z policją to rzeczywiście wszyscy dostaliśmy Polską w twarz i mamy się czego wstydzić.

Wstydzą się studenci  z Niezależnego Zrzeszenia Studentów białostockich, których imieniem jest Plac - dziś Plac Wstydu. „Ze smutkiem -  piszą w swojej odezwie - obserwujemy podział zachodzący w białostockim ale i polskim społeczeństwie”. Przypominają, że istnieją wartości uniwersalne jak: wolność, tolerancja, szacunek, i one powinny nas łączyć.
Wstydzi się swojego kolegi - abp. Tadeusza Wojda, teolog, były jezuita Stanisław Obirek. Przypomina mu, że obejmując urząd biskupa chciał się uczyć Polski ale zmian zachodzących w naszym kraju jednak nie zauważa. Pisze w liście do metropolity białostockiego: „jestem rad że mój kraj powoli normalnieje. Widzę, że coraz więcej polskich katolików podziela mój entuzjazm” i chwali się: „biorę regularnie udział w Marszach Równości  to z pełnym przekonaniem”. Swój wstyd w tym liście  puentuje: „twoje słowa padły na podatny grunt i musisz za nie ponieść odpowiedzialność”, bo „do ognia nienawiści, który roznieciłeś w swoim mieście dolałeś oliwy”. Mocne i prawdziwe słowa. Były ksiądz wie co mówi. Retorycznie oczekując ukojenia się metropolity,  pamięta, że sam jest tym INNYM, pogardzanym przez kolegów purpuratów.
Za katolickich przewodników wstydzą się ich bracia z Kościoła Ewangelicko-Reformowalnego pisząc w sprawie wydarzeń w Białymstoku m.in.: „Nie uważamy zgodnego z prawem i Konstytucją wyrażania oraz manifestowania własnych poglądów za atak ani za zagrożenie dla któregokolwiek Kościoła czy też Chrześcijaństwa w ogóle”. I kończą: „mamy nadzieję, że chrześcijańskie wartości każą nam kierować się miłością a nie ukrytą w kamieniach lub maskowaną  pięknymi słowami nienawiścią”.

Skutki siania nienawiści możemy natychmiast wyczyta w internecie.  Obrażanie „najwyższych wartości…chrześcijańskich” jak czytamy jeszcze w Odezwie arcybiskupiej jest niedopuszczalne. INNI „najwyższych wartości” nie mają i mieć nie mogą więc najlepiej, by ich nie było w Polsce. Jakiś „porąbany” internauta dobrze odczytuje wskazania swojego politycznego środowiska i duchowego przywódcy pisząc specjalne podziękowane: „Dzięki jego (Tomasza Sakiewicza z Gazety Polskiej- propagatora stref wolnych od LBGT) cennym wskazówkom nie mieliśmy  wątpliwości, którego faceta skopać i której dziewczynie obić ryja. Jeszcze raz dziękujemy Panie Prezesie za opiekę prawną nad naszymi chłopakami, wsparcie finansowe i parasol ochronny, a przede wszystkim za wskazanie wroga naszej umiłowanej ojczyzny. Kopać ich będziemy z radością, aż do wyrzucenia ich z Polski, albo zamknięcia w obozach”.
 Po tych wydarzeniach zapewne dla białostockiego, konserwatywnego środowiska pozostało już tylko wypić lampkę szampana (wina) z białostockimi kapłanami. „Kontrmanifestacja była piękna, w górę kielichy!”.
Wstyd.

Autor: Lech Jan Mazurek

Prześlij komentarz

0 Komentarze