About Me

header ads

Adoptuj wirtualnie Koalę

Kilka dni temu znajomy powiedział mi, że gdyby drzewa były nadajnikami WI-FI, nie ścięlibyśmy ani jednego.

Obejrzałem specjalne wydanie wiadomości z Sydney. Prowadzący zaczęli od słów „To narodowa katastrofa. Trwa największa ewakuacja ludności w historii Australii.” i przestałem oglądać, bo nie byłem w stanie.

Wszystko się zmienia.

Australia wciąż płonie. Organizacje działające na miejscu szacują, że już nie pół miliarda, a miliard zwierząt spłonęło.
Nie żyje kilkadziesiąt osób. Spaliły się tysiące domów.

Świat pomaga, ludzie wpłacają pieniądze, ale porównuję kwoty i czas wpłacania z okresu, gdy paliła się Katedra Notre Dame i rzeczywiście coś jest z nami nie tak.

Żeby ratować spaloną Notre Dame w Paryżu, w kilka dni zebrano miliard euro.

Żeby ratować świat od zagłady, czyli siebie samych od śmierci, kwoty pomocy (przynajmniej te na zbiórkach na Facebooku) przez kilka tygodni nie przekroczyły nawet pół miliarda dolarów.

Przyznacie, że to bardzo ciekawe.

Ja wpłaciłem symboliczną kwotę, ale nie pieniądze nas uratują, a radykalna zmiana życia. Dziś jadąc tramwajem zastanawiałem się nad tym dlaczego ludzie mają prawo kupować po kilka samochodów? Dlaczego nie ma limitów?

Dlaczego Australia wolała odstrzelić kilka dni temu 10 tysięcy wielbłądów, bo zużywały wodę i produkowały metan w ilości odpowiadającej 400 tys samochodów, a nie zakazano używania 400 tys samochodów?

Namawiam znajomych, żeby adoptowali wirtualnie Koalę. Zresztą kto by pomyślał, że te cudne, kochane miśki staną się symbolem walki o przetrwanie. A video mnie skruszyło.

Gdybyście chcieli dołożyć cegłę do ratowania tego, cośmy wszyscy zniszczyli:
https://www.facebook.com/donate/1386120504919105/?fundraiser_source=external_url

Autor:
Damian Maliszewski
damianmaliszewski.pl

Prześlij komentarz

0 Komentarze