About Me

header ads

AUSTRALIA, CZYLI JAK WYCZEKIWANY DESZCZ... MOŻE ZABIJAĆ

W Australii wreszcie spadł deszcz. To dobra wiadomość, bo nic nie pomoże bardziej w walce z pożarami. Ale, niestety, każdy kij ma dwa końce. A katastrofy klimatyczne mogą oddziaływać na dziesiątki sposobów.

Popiół z ugaszonych pożarów spłynął do rzek i zmniejszył ilość powietrza w wodzie. Efekt? Setki tysięcy martwych ryb.

O takiej skali napisały zarówno australijskie ABC, jak i brytyjski The Guardian. Ten drugi portal dodaje, że rzeki mogą dochodzić do siebie przez dekady.

Z kolei National Geographic dodaje, że w zatrutej wodzie znajduje się więcej rtęci. Rtęć trafia do ryb. A ryby mogą trafić na australijskie talerze.
Foto: theguardian.com

Problem mają też... dziobaki. Brak roślinności wokół rzek oznacza większe nagrzewanie się terenu i wyższą temperaturę wody. I dziobaki do niej nie wejdą.

Zatruta woda to także duży problem dla oczyszczalni, które będą pracować ciężej i dłużej. Podobno o jakość wody pitnej w kranach martwić się nie trzeba, ale i tak w Sydney zainstalowano już dodatkowe urządzenia, które mają pomóc w odfiltrowaniu popiołu.

Miejmy na uwadze - to zmiany klimatu przyczyniły się do tak drastycznych pożarów w Australi. Im wyższe temperatury na świecie i im większa suchota, tym łatwiej i szybciej palą się busze. To takie proste.

I pamiętajmy też, że zmiany klimatu mogą przynieść wiele konsekwencji, z których dziś możemy nawet sobie nie zdawać sprawy. Tak samo, jak większość z nas pewnie nie myślała, że pożary zabiją też setki tysięcy ryb.

Autor:
Szymon Bujalski
https://www.facebook.com/SzymonBujalskiDziennikarz/

Źródła:
https://www.abc.net.au/
https://www.nationalgeographic.com/
https://www.theguardian.com/

Prześlij komentarz

0 Komentarze