About Me

header ads

Co myśle kiedy mówię „katastrofa klimatyczna już tu jest”

Jako dzieciak miałem jedno marzenie - wyjechać i żyć w Australii. Zawsze jawiła mi się jako raj - kraj idealny. Dziś zamienia się w piekło.

Wydawało się też zawsze, że jeśli gdzieś uciekać przed katastrofą, to właśnie na ten kontynent. Daleko! Na drugą półkulę... A teraz to właśnie oni doświadczają jako pierwsi na taką skalę, tego co może stać się także naszą codziennością: ekstremalnych temperatur, braku deszczu, gwałtownych pożarów... Katastrofa klimatyczna nie nadchodzi. Ona już tu jest...

Zmiany klimatyczne same w sobie nie wywołały tych pożarów. Nie dotknęły one Australii także dlatego, że australijski przemysł produkuje jakieś nadmierne ilości CO2 (relatywnie), czy też wyjątkowo zaśmiecają nasza planetę plastikiem, albo zalewają ropą... owszem konsumują, są kapitalistami, maja swoje na sumieniu jeśli chodzi o dbałość o środowisko (nie są idealni choć daleko bardziej zaawansowani i świadomi niż np. my tutaj w Polsce). Problem polega na tym, że ekstremalne temperatury i brak deszczu powodują, że te pożary mogą być nie do ugaszenia przez miesiące! A te zjawiska pogodowe nie są efektem przemysłu czy zaniedbań Australii - zgotowaliśmy im ten los wszyscy razem. Całą Ziemią. Szkoda tylko, że gdy przychodzi do odpowiedzialności, tak łatwo ją zrzucamy na innych. Szkoda, że jak przychodzi do solidarności, tak łatwo wymigujemy się przedkładając partykularny interes własnego kraju. Szkoda, że jak przychodzi do poświęcenia, szybko szukamy kozła ofiarnego.
Foto:BBC News Nytimes
Piszę o Australii ale prawie po sąsiedzku - w Indonezji mamy do czynienia z zupełnie odwrotnym problemem - ogromnymi powodziami. Deszcz pada jak zwykle co roku - żadna nowość (tak jak pożary buszu w Australii). Problem polega na tym, że jeszcze nigdy ani powodzie w Indonezji ani pożary w Australii nie były tak gwałtowne i groźne. I śmiertelne - dla ludzi i zwierząt.

To się dzieje tu o teraz. U nas przybrało łagodną formę - po prostu nie ma zimy. Obyśmy już wkrótce nie doświadczyli jednak tego samego co Australia lub Indonezja. Oba zjawiska są wielce prawdopodobne patrząc wstecz na ostatnie lata.

Możemy coś zrobić? Czy zostaje bezsilność i płacz?
Ja wczoraj za apelem Karolina Korwin Piotrowska wysłałem swój list do Premiera. Nie wyobrażam sobie, że jako Polska będziemy stać i bezczynnie się przyglądać kiedy świat płonie! Że będziemy ze spokojem dalej produkować tony CO2? Że dalej ze spokojem będziemy zasypywać świat jednorazowym plastikiem? Że dalej będziemy wbrew nauce i rozsądkowi wyśmiewać tych którzy biją na alarm? Że dalej będziemy wyzywać od lewaków i fanatyków wszystkich mówiących o potrzebie zmian? Że będziemy świętsi od Papieża i mądrzejsi od naukowców tylko dlatego, że tak nam podpowiada „duma narodowa”? Możemy przynajmniej spróbować to zmienić. Adres znacie: kontakt@kprm.gov.pl - napiszcie do tych którzy mają władzę aby zmieniać rzeczywistość. Nie zapominajmy jednak o swoich małych krokach do zrobienia.

Autor:
Daniel Petryczkiewicz
https://www.danielpetryczkiewiczphotography.com/
https://www.facebook.com/danielpetryczkiewiczphoto/

Prześlij komentarz

0 Komentarze