About Me

header ads

Nie "prawicowe", nie "nacjonalistyczne", a katolickie!

Gdy media w Polsce mówią na temat katolickich partii politycznych lub innych politycznych organizacji, posługują się zwykle określeniem "prawicowe" lub "nacjonalistyczne". Świadczy to o zbyt dużym rozpowszechnieniu się retoryki nastawionej na pozory i działa na korzyść takich ugrupowań.

Fot. Wiktor Baron (CC BY-SA 3.0).

Stosowanie wobec formacji takich jak Prawo i Sprawiedliwość, Ruch Narodowy, Obóz Narodowo-Radykalny, czy Młodzież Wszechpolska - określenia "prawicowe" lub "nacjonalistyczne" jest przekłamywaniem rzeczywistości. Są one (m.in.) nacjonalistyczne - bo występuje tam nacjonalizm. Powszechne określenie takich formacji "nacjonalistycznymi" jednak będzie zbyt dużym uogólnieniem - ponieważ nie są one tożsame choćby z również nacjonalistyczną, rodzimowierczą Zadrugą. Nacjonalizm nie jest też tam ideą przewodnią, a jedynie posiłkową. Narodowość utożsamia się tam bowiem katolickimi poglądami - po to by łatwiej konsolidować swoich zwolenników i skuteczniej podburzać ich przeciwko ludziom o innych poglądach.

Podobnie jest z określeniem "prawicowe". Prawica współczesna, zgodnie z rozkładem Nolana, cechuje się liberalizmem w sferze gospodarczej i interwencjonizmem w sferze obyczajowej. Katolickie ugrupowania są zaś interwencjonistyczne w obydwu tych sferach - przez co stanowią (według diagramu Nolana) dolne centrum. Ową "prawicowość" formacje katolickie przypisują sobie z dwóch powodów. Po pierwsze w celach politycznego mimetyzmu - jako, że "partia prawicowa" kojarzy się z czymś bardziej otwartym dla ogółu oraz znacznie mniej groźnym i radykalnym, niż "partia katolicka". Po drugie - "prawicowość" pozwala partiom katolickim kontrastować się na płaszczyźnie pojęciowej z innymi partiami. "Prawica" bowiem wydaje się być dalej od lewicy, niż centrum - którym partie katolickie są w rzeczywistości. Partia która wizerunkowo najbardziej oddala się od swoich przeciwników, staje się zaś bardziej atrakcyjną alternatywą wyborczą.

Stosowanie w odniesieniu do formacji katolickich, określeń "prawicowe" lub "nacjonalistyczne", daje dodatkowo jeszcze jedną dużą korzyść opcji katolickiej. Jeżeli taka formacja przekroczy jakąś granicę i zacznie być powszechnie potępiana, wystraszy społeczeństwo swoim radykalizmem i wywoła odrazę wobec siebie - to wizerunkowo nie obciąży innych katolickich formacji oraz samego Kościoła Katolickiego - który wyznaczał jej ogólny kierunek działania. Określenia "prawicowe" i "nacjonalistyczne" pozwalają tym samym na odcinanie Kościoła Katolickiego od odpowiedzialności, za skutki jego działania w polityce. Taka dywersyfikacja odpowiedzialności sprawia, że opozycja skupia się na zwalczaniu pojedynczych "gałęzi", nie zaś na podjęciu walki z "korzeniem" antywolnościowych wpływów. Przestaje też być widoczna wspólna cecha np. PiS, ONR, RN, MW - czyli katolicyzm, a wyeksponowane zostają w świadomości odbiorców znacznie mniej wiążące "prawicowość" czy "nacjonalizm". "Prawicowe" PiS może dzięki temu wspierać "nacjonalistyczny" ONR i jednocześnie w razie potrzeby, oficjalnie się od niego odcinać.

Kompromitacja jednej z formacji, nie przekłada się więc na podobną kompromitację innych takich ugrupowań - mimo, że wynikać ona będzie prawdopodobnie ze wspólnych katolickich ideałów. Kościołowi Katolickiemu pozwoli zaś zachować w świadomości wielu osób, pozorną "neutralność" i "niewinność" - a zatem przyczynia się do ewentualnego powtórzenia sytuacji, gdy zaistnieją jakieś nowe katolickie ugrupowania - dążące do takiej samej negacji wolności, jak ich skompromitowani poprzednicy.

Wielu ludzi uznało, że to nie katolicyzm był fundamentem zbrodniczej działalności reżimu Franco w Hiszpanii, Tiso - na Słowacji, czy Pavelicia w Chorwacji. Że to nie katolicyzm stał za zbrodniami NSZ i NZW w Polsce, czy zamachem na prezydenta Gabriela Narutowicza. Odpowiadać za to miała jakaś "prawica", jacyś "nacjonaliści". Kościół Katolicki zachował przez to autorytet i wpływy. Dziś, gdy przytrafi się okazja, będzie dążył do tego samego co wtedy. Będzie otwarcie walczył z demokratyzmem, szerzył podziały społeczne, negował podstawowe wolności itp. Odrodził się ONR, MW, wpływy zyskują PiS i RN. To z Kościoła Katolickiego formacje te czerpią antywolnościowe ideały i to Kościół Katolicki je wspiera. Wielu jednak dało się wciągnąć w pojęciowe manipulacje i nie dostrzega wspólnego źródła antywolnościowych dążeń takich ugrupowań. Historia się więc powtarza.

Krzysztof Serafiński


Prześlij komentarz

0 Komentarze