About Me

header ads

O polskim Kościele, przy okazji KLEROPOL-u, gry imprezowo – strategicznej

To już chyba stanie się tradycją. Naszą świecką tradycją. 24 grudnia 2019 roku, po raz pierwszy, rodzinnie rozegraliśmy partię KLEROPOL-u. Zabawy było co nie miara. Jak można było przypuszczać gra wzorowana jest na słynnym „Monopolu”. Rzuty koskami znamionują  biznesowe zyski bądź straty każdego z graczy. Na przeszkodzie swobodnego inwestowania stoi jednak przebiegłość i spryt  głównego rozgrywającego. Gra ma swoje podstawy w polskich realiach. Głównym rozgrywającym, jak wszyscy wiedzą jest u nas – Kościół. W losowym wyborze karty ZAWÓD, mamy pierwszą lekcję sprawiedliwości, (np.) WIKARY, pensja 1400 zł;
- KATECHETA W PRZEDSZKOLU, pensja 1600 zł; KAPELAN W URZĘDZIE SKAROWYM, pensja 2500 zł. Kolejna karta do zrealizowania po wkroczeniu na dane pole to np. OPATRZNOŚĆ. W pierwszym ruchu wylosowałem kartę z treścią jakby opaczność mnie rozpoznała i obdarowała na przekór: „W celu zwiększenia swoich wpływów politycznych w ramach Sejmowej Komisji do Walki z Bezbożnikami przygotowujesz materiały i prelegenta. Płacisz 200 zł!” Inni członkowie rodziny chwalili się swoimi opacznościowymi darami. Np. zięć: „W towarzystwie premiera dokonujesz poświęcenia nowego odcinka drogi S11 finansowanego przez zdegenerowaną Unię Europejską. Inkasujesz od Skarbu Państwa 500 zł za posługę”. Kolejni szczęściarze naszej stołowej imprezy: „Jeden z twoich plebanów został szczęśliwym ojcem bliźniąt. Przenosisz go do parafii w Bieszczadach. W celu uniknięcia niesprawiedliwej nagonki medialnej płacisz matce 50 zł”; „Przeprowadzasz ogólnokrajową kampanię obrażającą akcje Dużej Orkiestry Okazjonalnej Pomocy jako dzieło szatana. Nakazujesz wiernym przekazywanie datków wyłącznie na organizację Boguritas. Inkasujesz 500 zł”.
Foto: Lech Mazurek
Inne pola na które wpadamy brzmią obiecująco - CUDA. Jedna z obowiązkowo wylosowanych kart mówi: „Bezdomny ofiaruje ci samolot odrzutowy oraz 4 mercedesy. Sprzedajesz je w dobrej cenie, bez płacenia podatku. Inkasujesz 600 zł”. Inna karta: „Jako biskup nigdy nie płaciłeś żadnych podatków. Dzięki temu masz fundusze na zakup ekskluzywnego apartamentu w Rzymie. Płacisz 700 zł dekoratorowi wnętrz”. Jest też karta z krótkim hasłem: „Przeniesienie z Parafii Wygwizdów – ratunek opatrzności, możesz ją odsprzedać innemu graczowi”.

Najwięcej atrakcji było jednak po wylosowaniu karty z napisem LITURGIA. Treści tam zawarte należało pokazać za pomocą kalambur. Miałem ogromny problem z przestawieniem gestem hasła OJCIEC CHRZESTNY. Bieganie do telewizora i z powrotem nic nie dało. Moje kojarzenie tego z filmem „Ojciec Chrzestny” nie zostało odgadnięte. Podobnie zupełnie nie wychodziło mi pokazanie „Chciwości”. Za to żonie bez problemu udało się pokazać hasło „Złość”. Córka miała pokazać - „Listek figowy”. Jej mąż odgadł to dopiero po trzech nieudanych próbach. Były też inne niezwykle trudne hasła do zaprezentowania jak np. „Rzeź niewiniątek”, „Celibat”, „Upadły anioł” czy „Ostatnia wieczerza”.

Istotną pomocą przy tej grze okazała się broszura „Fakty z życia Kościoła w Polsce”. Zawiera ona przykłady biznesowej działalności Kościoła. I tak np. dane o wielkości państwowej dotacji na rzecz Kościoła sięgają 2 mld zł.  Wśród nich najwięcej przeznacza się na katolickie uczelnie wyższe - 221 ml zł  i 1,5 mld na nauczanie religii w szkołach. Z podzielenia tej ostatniej kwoty wynika że średnio 21 700 nauczających religii zarabia  miesięcznie 5,7 tys. zł. To oczywiście nie wszystkie nasze datki. Z kasy państwowej opłacanych jest też blisko 1400 kapelanów w: wojsku, straży pożarnej, policji, straży granicznej, w więzieniach, w szpitalach, Krajowej Administracji Skarbowej.  Kościół jest też drugim największym, po Skarbie Państwa,  posiadaczem ziemi i lasów. Z wynajmów lokali komercyjnych i mieszkalnych Kościół nie musi płacić podatków, bo to „cele misyjne”. 

Również skala zwolnień podatkowych od działalności gospodarczej Kościoła i dochodów osobistych księży to ogromny brak wpływów dla kasy państwa. Kolejne nieopodatkowane furtki to darowizny i ulgi celne. Ta wyliczanka oparta na możliwych do sprawdzenia danych jest tu szczegółowo opisana i udokumentowana z odniesieniem do źródła. Nie wszystkie były jawne. Muszę podsumować to mocnym wnioskami. Dane zawarte w tej broszurze, ich wielkość i liczba - poraża. Poraża mnie szczególnie, bo od kilku dekad nie mam z tą instytucja nic wspólnego a moje podatki płyną na próżniacze działania kleru. Oj, przepraszam. Nazywa się to przecież - misją służącą wcielaniu wiernych do przyszłej niebiańskiej trzody. Tylko czemu ja za to płacę? Z ust wysokiego kardynała (jak możemy wyczytać z broszury) padła kwota 6 mld zł zbieranych z tacy od wiernych (2013). To nie wystarczy Kościołowi? Działania wykorzystujące uległość władzy to jak mniemam zabezpieczenia na wypadek gremialnych odejść wiernych od Kościoła.

Pod podszewką działalności charytatywnej i misyjnej mieści się zachłanne mnożenie ziemskiego dobrobytu. Tę dwuznaczność szczególnie jaskrawo widać w cytowanych faktach, przypisanych poszczególnym kartom CUDA/OPATRZNOŚĆ. W tych 92 przykładach patologii obecnej w Kościele mamy przypadki różnego kalibru, od drobnych np. bójki pomiędzy proboszczem a wikarym, zakupu luksusowych samochodów, poprzez wypadki samochodowe księży po alkoholu, po molestowania kleryków, wykorzystywania seksualnego dzieci, życie w związku z kobietą, wyłudzeniach z banku kredytów, realizowanie fikcyjnych faktur przez kościelne wydawnictwa.

To, co cytują twórcy KLEROPOL-u  to bez wątpienia drobna część tego rozpasania, tej nieuczciwości i zachłanności. Nie ufam instytucjonalnej moralności katolickiej więc uznaje, że powinna być sprawdzana na każdym kroku. Któż miałby to jednak robić? Na szczęście istnieje jeszcze niezależne dziennikarstwo, które dociera do czarnych stron polskiego Kościoła i je ujawnia.  O cytowanych w KLEROPOL-u faktach nie da się powiedzieć, że obrażają uczucia ludzi wierzących. Blasfemią jest wszystko co uwłacza – „ogólnemu poważaniu” nas Polaków. Niemoralne czyny księżowskich mistrzów obłudy, obrażają nas wszystkich. Na naszych oczach wszechobecna ufność w dobre intencje religijnych notabli kruszy się. Nominalny katolik już niedługo stanie się areligijnym obywatelem świeckiego państwa. Statystyki pokazują wyraźnie ten trend.

Autor:
Lech Mazurek

Prześlij komentarz

0 Komentarze