About Me

header ads

O szarańczy i badaniu klimatu

W niedawnej internetowej dyskusji o zmianach klimatu ktoś wspomniał, że warto przeglądać stare kroniki, np. klasztorne, bo jest tam sporo informacji. Na przykład o uprawie winorośli w Polsce itd. Miałoby to wskazywać, że ciepło to już u nas nie raz bywało (podobnie Grenlandii, jako zielonej wyspie).

Naukowcy często sięgają do różnych źródeł, także tych nietypowych, jak kroniki, różne zapiski handlowe, aby na ich podstawie uzyskiwać dane z przeszłości. Mimo że są niedoskonałe i dotyczą zazwyczaj czegoś innego, to zawsze coś tam można znaleźć. Bo do tej pory nie wynaleziono maszyny do podróżowania w czasie. Więc trzeba odtwarzać przeszłość z wykorzystaniem najróżniejszych śladów. W przypadku klimatu także korzysta się z kronik (a nawet malowideł naskalnych, malarstwa sztalugowego itd). Co prawda teraz mamy znacznie doskonalsze, nowe metody instrumentalne, ale nic nie zostaje pominięte. Botanicy, zoolodzy także z takich kronik korzystają.

Warto jednak przy okazji podkreślić, że nie jest łatwo ze starych kronik korzystać. Trzeba poznać kontekst i wiele różnych uwarunkowań by wyciągać poprawne wnioski. Za przykład niech posłuży zamieszczone obok zdjęcie z klasztornej kroniki oraz rysunkiem. Podpis wskazuje na obecność szarańczy w Polsce w połowie XVIII wieku. A zatem mamy dowód na nalot (pojawienie się, imigrację) tego gatunku w okolicach Kalisza? Wtedy entomologów nie było, nikt badań nie prowadził. Dla zoologów więc duża gratka odnotowania obecności migrującego gatunku.

W Katalog Braci Prowincji Ruskiej, w jednostce o sygn. Pr 18  zanotowano "nadejście" szarańczy w 1749 r. "Trzy takich szarańczy padło w Kaliszu w 1749 r. 1749 22 Aug Szarańcza szła przez Leduchów, w Piątek po południu przez godzin połtory ku Dubnu leciała". Przy okazji widzimy że język polski w tamtym okresie nieco różnił się od obecnego, jak i ortografia. Czy ten nieudolny rysunek i zapis w kronice wskazuje na obecność szarańczy?

Na rysunku widać wąsy i oczy... Owady takich oczywiście nie mają. Ale tak wtedy postrzegano świat. Tu mała dygresja: człowiek postrzega świat także przez pryzmat własnej wiedzy. Nie ma więc w pełni obiektywnie obserwowanych faktów, bo patrzymy na nie przez pryzmat własnej wiedzy, paradygmatu (również tego, co chcemy zobaczyć, czego spodziewamy się). Rysunek wydaje się nieudolny, niemalże dziecięcy. Można więc wywnioskować, że ówczesna wiedza - nawet u ludzi bądź co bądź wykształconych - była słaba (przynajmniej we współczesnym kontekście). Niemniej na rysunku zaznaczono kilka ważnych cech, które pozwalają zidentyfikować owada. Po pierwsze skrzydła - zaznaczony rysunek może odpowiadać skrzydłom prostoskrzydłych, takich jak pasikoniki czy sama szarańcza. Zakończenie odwłoka trochę nie pasuje do szarańczaków. O ile "wąsy" są krótkie i mogłyby odpowiadać szarańczy (w przeciwieństwie do pasikoników, które mają bardzo długie czułki) to zakończenie odwłoka i kształt kończyn już wzbudzają wątpliwości. Postać tej "szarańczy" ma sporo cech antropomorficznych.

Uwagę zwraca mała trupia czaszka na "piersi" (w takim ułożeniu u owada jest grzbiet). Czy to jakiś antropomorficzny znak? Może skojarzenie z niszczącą roślinność szarańczą i wynikającym z tego głodem w miejscach gdzie się by pojawiła? Jakieś antropomorficzne, artystyczne podsumowanie działalności tego owada?  Ta plama w kształcie trupiej główki nasunęła mi skojarzenie z motylem nocnym, zmierzchnicą trupią główką. I dlatego odszukałem inny rysunek, ze sztambucha saskiego generała, który u nas przebywał:

Podobieństwo obu rysunków jest uderzające. Kroś od kogoś odrysowywał. Sądze, że to generał Jauch odwiedził klasztor, i na podstawie opowieści nieco poprawił rysunek (jego rysunek jest lepszy, ma więcej szczegółów). W jego sztambuchu było sporo realistycznych rysunków różnych owadów i innych zwierząt. Jego wiedza przyrodnicza umożliwiła nieco inne graficzne ujęcie (widział więcej przez pryzmat swojej przyrodniczej wiedzy). Niemniej na pewno sam tego owada nie widział.

"Generał Joachim Jauch (1684-1754) przez większość życia był porządnym protestantem. Imienin nie świętował, za to na urodziny otrzymywał od swoich bliskich wpisy do sztambucha. W pamiątkowym kajecie widnieją więc akademickie studia antycznych rzeźb, projekty architektoniczne, mitologiczne sceny, szkice i kopie grafik. Jauch – saski oficer wysłany do Warszawy – szybko robił karierę w wojsku i administracji. Znany jest głównie jako architekt odpowiedzialny za założenia urbanistyczne i zaprojektowanie bądź przebudowanie w nowym stylu wielu warszawskich budowli. Dyrektor Saskiego Urzędu Budowlanego w Warszawie, inżynier i artylerzysta, musiał w swojej karierze widzieć niejedno, a jako autor barokowych dekoracji dobrze znał całą mityczną i fantastyczną faunę. Z pewnością nie był głupcem i raczej nie dawał się zwieść złudzeniom. Na kilka lat przed śmiercią w jego sztambuchu pojawił się jednak wizerunek zdumiewającej istoty opatrzony dłuższym dwujęzycznym opisem." http://blog.polona.pl/2014/03/smierc-na-piersiach/

W pamiętniku generała pojawia się nazwa szarańczy i dużo dokładniejszy opis. Znacznie szerszy niż ten, zanotowany w klasztornej kronice. Na pewno więc odwiedził klasztor i rozmawiał z naocznymi świadkami. I właśnie z tego opisu można nabrać większej pewności, że tego roku pod Kaliszem wcale nie szarańcza wzbudziła taką sensację. Gdyby był nalot szarańczy wędrownej to liczba osobników byłaby wielokroć większa niż trzy. Ponadto pozostałe cechy: wydawane piski, "toczenie piany" itd. bardzo wyraźnie wskazują na nocnego motyla z grupy zawisaków, zwanego zmierzchnicą trupią główką (więcej o tym gatunki w zamieszczonych niżej linkach).

Zmierzchnica jest motylem nietypowym, nomatdycznym. Rozwija się w północnej Afryce i południowej Europie. Czasem zalatuje i do nas, ale nigdy w wielkiej liczebności tak jak szarańcza.

Dla entomologów notatki z klasztornej kroniki i generalskiego sztambucha są ważną informacją, wskazującą na pojawienie się w okolicach Kalisza tegoż właśnie nomadycznego gatunku. Informacje ze starych kronik są przydatne. Trzeba tylko umiejętnie je odczytywać. To nic, że pojawia się słowo "szarańcza". Nie oznacza ono gatunku "szarańcza wędrowna", odnosi się do zupełnie innego, niespokrewnionego owada. Podobnie z odczytywaniem klimatu ze starych kronik. Potrzebna wiedza i odpowiednia metodologia.

Naukowcy w poszukiwaniu danych raczej nie zaglądają do takich nietypowych źródeł. Ale inne osoby, jeśli przypadkiem trafią, to w epoce cyfrowej mogą znacznie szybciej dotrzeć do ekspertów i poprawnie zinterpretować napotkane ciekawostki i dane.

Autor:
dr hab. Stanisław Czachorowski
prof. UWM
www.profesorskiegadanie.pl

Prześlij komentarz

0 Komentarze