About Me

header ads

Polskie realia neutralności Kościoła i państwa.



Ateiści w świecie.     

Polskie realia neutralności Kościoła i państwa" z przygotowywanej książki "Podróż w dorosłość". (Dywagacje światopoglądowe młodego, potencjalnego buddysty i konsekwentnego ateisty)

Foto: KrytykaPolityczna

Dziadek.
Podczas poprzedniej rozmowy podałem ci krótki rys historyczny dziejów Polski, pokazując jak zmieniały się trendy światopoglądowe. Państwo jako organizator życia zbiorowego było albo przeciwne wpływom Kościoła na prawo stanowione i świeckie instytucje (to okres PRL) albo tolerowało Kościół ponad miarę (to II RP).  Dziś w III RP mamy wyraźne uprzywilejowanie Kościoła katolickiego. Jako jawny ateista nie mógłbym uczyć dzieci etyki  w szkole świeckiej. Jak czytamy wypowiedzi księży, którzy często są autorytetami dla władzy, „twardy ateista jest zagrożeniem dla neutralnego nauczania etyki”. Ksiądz w tej samej szkole ma przywilej nauczania katolickiego nawet bez kontroli państwa co do przekazywanych treści. Co ciekawe może uczyć etyki. Uznaję, że w tym rozumowaniu nie ma logiki i sprawiedliwości. Z  uprzywilejowaniem jednej grupy wiążę się nieodłącznie dyskryminacja innych jak pokazuje to powyższy przykład. Do szerszego spojrzenia na Polskę będę chciał wrócić nieco później. W moim rozważaniu skupię się przede wszystkim na mniejszości światopoglądowej, którą reprezentuję. Ty Stasiu wraz z rodzicami jesteś w grupie mniejszościowej buddyjskiej ja ze swoja rodziną: ateistyczno-agnostycznej. Twój tata nie widzi potrzeby walki o świeckość instytucjonalną państwa. Ja uznaję, patrząc historycznie, że dzieje ludzkości pokazują jak groźna jest dominacja jednego światopoglądu z nadania państwa.
- Nie bardzo rozumiem? Nam buddystom w Polsce żyje się dobrze. Tata wspomina nawet, że władza słusznie czyni nie wpuszczając do naszego kraju muzułmańskich uchodźców.
- Poruszasz temat, który wam, buddystom doskwiera. Wyczytałem to w książkach nurtu Diamentowej Drogi. Musisz wiedzieć, że kraje islamskie opierają się na Koranie. Ta ich święta księga mówi wprost o potrzebie zabijania ateistów. Buddyzm uchodzi za religię bez boga, co jest dla tamtych krajów niedopuszczalne i stąd te wzajemne uprzedzenia. W rewanżu kraje z dominującym buddyzmem: Sri Lanca, Birma, Tajlandia w porozumieniu z władzami robią wszystko, by z tych krajów zniknęli muzułmanie. Nie będę szczegółowo wnikał w treść wzajemnych uprzedzeń i niemaskowanej walki ale wyobraź sobie, że w ościennym wielkim kraju – Rosji właśnie zakazano działalności innej grupie religijnej. Chodzi o Świadków Jehowy. Czy masz pewność, że w przyszłości nie będzie to dotyczyć buddystów tam a może i w naszym kraju?
- Rzeczywiście pewności nie mam ale czy neutralność światopoglądowa państwa to załatwi, tego nie wiem?
- Wiele świeckich środowisk na świecie ale i w Polsce upatruje rozwiązanie tego problemu w ustanowieniu prawdziwej neutralności państwa wobec religii. Procesy, które miałyby to uczynić nazywają się sekularyzacją przestrzeni publicznej a więc dążeniem do wyzwolenia od dominacji instytucji i symboliki religijnej. Ale wracam jednak do głównego naszego tematu, bo wędruję zbyt szeroko.
Ilu jest ateistów na świecie? To twoje pytanie główne. Wyobraź sobie, że o zasięgu ateizmu wnioskujesz ty na podstawie Polski. Dane statystyczne wynikające z badań socjologicznych mówią, że samych ateistów jest ok. 4% w blisko 40 milionowym kraju. Łącznie z agnostykami, tymi „wątpiącymi i poszukującymi” to prawie 10%, co daje  ok. 4 mln ludzi poza wszelkim wyznaniami. Jest to więc wyraźna mniejszość, podobnie jak buddyjska. A teraz weźmy twojego kolegę z Czech. On też zastanawia się ilu bezwyznaniowców takich jak on jest w świecie spoglądając na swój kraj. W Czechach statystyki podają, że ludzi poza jakimikolwiek religiami stanowią ponad 60 % społeczeństwa. A więc ludzie wierzący stanowią mniejszość.  To jednak tylko maleńki wycinek populacji europejskiej. Jak spojrzymy na świat to w jednym z najludniejszych krajów świata - Chinach (z badań Gallupa, inf. z 2016 roku), 50% ludzi nie posiada żadnej orientacji religijnej a na Filipinach niecałe 2 %.   
- Ale przecież są też dane pokazujące ilość bezwyznaniowców w świecie!
- Są, jest wiele ośrodków prowadzących takie badania. Ja posłużę się informacją z dwóch źródeł: the International Social Survey Programme (ISSP) i Międzynarodową Unią Humanistów i Etyków (IHEU).
- O, ta druga to od twojego Happy Humana?
- Zgadza się. A więc dane z tej pierwszej organizacji mówią, że ateistów jest około 160 mln a więc 2,5%  z 7 mld populacji dziś. Przy uwzględnieniu agnostyków otrzymujemy od 550-750 mln niewierzących. A więc nawet ponad 10%. Statystyka IHEU podaje nieco inaczej. Dane z 2012 roku mówią szacunkowo o 13% ateistów w całej populacji i blisko 60% deklarujących jakąś religię. Wniosek stąd, że ludzi kompletnie obojętnych wobec jakiejkolwiek opcji jest 27%. Gdy zsumujemy ten ostatni wynik z ateistami otrzymujemy potężna liczbę ludzi areligijnych. Co ważne badania w kolejnych latach wskazują na tendencję wzrostową na rzecz niewierzących. I tu, jeszcze innymi danymi cię zaskoczę.  W 2018 roku na londyńskim Uniwersytecie ST. Mary’s przeprowadzono badania religijności młodych Europejczyków z 21 krajów. Deklarację swojego ateizmu potwierdziło 91% Czechów i ponad 70% Estończyków, Szwedów i Holendrów. W Polsce deklarację bezwyznaniowości potwierdziło 17% młodych ludzi.
- Widzę, że te wszystkie dane są bardzo zawiłe. Czy można to jakoś jaśniej ująć?
- Tak na nasz użytek można, stosując zaokrąglenia liczbowe i procentowe. I tak chrześcijan jest 2,5 mld, islamistów – 2 mld, hindusów - 1 mld, buddystów - 0,5 mld. Nie podając pomniejszych religii musisz wiedzieć, że bezwyznaniowców  jest ok. 1 mld. Z tego wynikają procenty: najwięcej mają chrześcijanie 32%, później są muzułmanie 23%, dalej hindusi 15% i ponad 10% ludzi nie przyznaje się do żadnej religii. Na końcu skali dużych zbiorowości znajduje się buddyzm – 7%.  Przy procentach mam już rachunek nieco szczegółowszy, bo pojawiło się 8 % - to wyznawcy religii „małych”. Zauważ, że to wyjątkowy okres dla dziejów ludzkości gdzie niewiara jest już czwartą siłą w świecie a może nawet trzecią.
- Czy te dane pokazują, że w świecie niedługo zapanuje ateizm?
- Chyba nie tak prędko. Chociaż trend spadku religijności dostrzegają też same kościoły,  mówiąc o rozwijaniu się tzw. prywatnej religijności. W przypadku chrześcijaństwa mówi się też o „letnim katolicyzmie” co oznacza nominalnego wyznawcę, który uprawia obrzędowość okazjonalną: chrzest, ślub, pogrzeb i, to cała jego wiara. W statystykach kościelnych  figurują oni jednak nadal jako katolicy. 
- A więc jednak religia zniknie według ciebie?
- Już mówiłem, że raczej nie. Nie znam głębi, wszystkich: motywacji, pragnień i sensów wyborów tych, którzy wierzą. Wyobraźnia i motywacja świata ludzi wierzących jest mi obca. Moja była kiedyś mimowolna, zaszczepiona jak mówiłem wcześniej. Samodzielnie się na nią uodporniłem. Przypuszczam, że zawsze będą jednostki uległe innym dla których umysłowa refleksja jest za trudna i zbędna. Ważne, by państwo dawało równe szanse wszystkim.  Prawdziwa demokracja dba o mniejszości tylko wtedy gdy jest autentyczna nie pozorna. Powtarzam, nie jest moim celem zniesienie religii. Podobnie nie zajmują się tym świeckie i humanistyczne organizacje. Wspominałem ci wcześniej, że problemem jest dyskryminacja mniejszości wyznaniowych lub a-wyznaniowych. 
- Mówiłeś o uprzywilejowaniu Kościoła katolickiego w Polsce. W czym ono się przejawia? Kto tak naprawdę jest prześladowany, dyskryminowany?
Nie wiem czy dostrzegasz, że najszczęśliwsza dla ludzkości, mądrej państwowości  byłaby neutralność wobec konkretnych grup światopoglądowych czy ideologicznych. To jednak prędko w Polsce nie nastąpi, albo inaczej, tak się nigdy samo nie stanie. Bierność wobec pozorów neutralności w Polsce to pozostawienie pola dla jeszcze większej dyskryminacji i patologii. To przejawia się już dziś, o czym możesz nie wiedzieć np. skłanianie lekarzy do podpisywania „Deklaracji wiary”; to nakłanianie farmaceutów do odmawiania sprzedaży pacjentom środków antykoncepcyjnych; to przejmowanie majątku państwa, ziemi za bezcen; to krycie przez biskupów przestępstw dziejących się na plebaniach kościołów katolickich; to utrzymywanie w prawodawstwie art. o obrazie uczuć religijnych, gdy cywilizowany świat od tego odchodzi; to przyznawanie przez państwo ulg podatkowych i dotacji dla Kościoła katolickiego na skalę ponadnormatywną; to fundowanie uczelni religijnych; to akceptacja wrogości wobec uchodźców głównie z krajów islamskich; to jawne dyskryminowanie osób o innej orientacji seksualnej. Ten ostatni przykład szczególnie przykro uwidocznił się w lipcu w moim mieście, w Białymstoku. Nagonka biskupów wespół z partią rządzącą i „naczelnikiem państwa” na środowisko LGBT była szczególnie żenująca i bolesna dla dużej liczy osób w tym również wyznawców katolicyzmu. Osobnym tematem jest niby „świeckie” szkolnictwo. Jako nauczyciel wiem coś o tym.
- Dziadku, przeszkadza ci krzyż na ścianie w klasie? Bo dla mnie niech… „zwisa”.
- Jako potencjalny buddysta i młody człowiek nie widzisz jeszcze zagrożeń płynących z nadużywania liczebnej przewagi jednego wyznania. Ja widzę fakty: „rozpychanie się” księży katolickich w szkołach – konkursy o: papieżu Polaku, na najpiękniejszy różaniec wykonany na ścianę szkolną, na najpiękniej namalowaną Matkę Boską;  organizowanie Dnia Świętych, czy Dnia Aniołów  podczas Halloween; odprawianie jasełek podczas zajęć lekcyjnych; to zbiorowe maszerowanie uczniów na msze święte do kościoła; to uroczyste wizyty lokalnego biskupa; to niedopuszczanie do powszechnego nauczania etyki w szkołach. Cóż z tego, że w konstytucji mamy zapisaną wolność dla ludzi, którzy „uniwersalne wartości wywodzą z innych źródeł”, jak ta wolność jest spychana na margines rozpędzonej katolicyzacji szkół. Kto jest dyskryminowany - pytasz? Oto choćby wyznawcy islamu, którzy u nas na wschodzie Polski od wieków byli – to Tatarzy ale i nowi przybysze z Czeczenii. Oni nie mają w klasach gdzie się uczą, symboliki swojego półksiężyca i gwiazdy. Mają się „przyzwyczajać” do krzyża? To zapewne niewierzący, którzy woleliby uczyć się w szkołach wolnych od insygniów „jedynie słusznej religii” i jej obrzędowości w świeckiej przestrzeni szkół. Tu mogę ci zacytować list rodzica do Fundacji Wolność od Religii, który mimo deklaracji, że córka nie będzie chodzić na religię opisuje taką scenę: „Przed pierwsza lekcją religii pani wychowawczyni powiedziała córce, że jeśli nie ma jeszcze karteczki od rodziców o niechodzeniu na religię to musi pójść na nią. Córka poszła na tą  religię i pani katechetka przy całej klasie zaczęła córkę wypytywać: czemu nie wierzysz? Jesteś Jehowa? (tu śmiech całej kasy) Czemu nie chodzisz na religię? Gdzie mieszkasz? Gdzie chodziłaś do szkoły? Czy zdajesz sobie sprawę jakie to niesie konsekwencje i czy wiesz, że ja to do księdza wysyłam kto chodzi a kto nie?”
- Nie wszystko rozumiem. Nie można egzekwować świeckości i neutralności światopoglądowej w szkole na podstawie naszej konstytucji?
- Do uprzywilejowania jednej grupy wyznaniowej w Polsce dochodziło przez długi i burzliwy okres walki o niepodległość a teraz długi okres przemian i nie ma tu czasu na szczegółowe omawianie przyczyn i ustalanie głównych odpowiedzialnych za to.
- Ty dziadku miałbyś receptę jakby to zmienić?
- Monopol religijny – gdy jedno wyznanie ma wyraźną większość i monopol polityczny - gdy jedna partia ma niemal całą władzę i w dodatku oba te podmioty nawzajem się wspierają jest zabójczy dla demokracji. Rozwiązaniem jest pluralizm. Oczywiście nie postuluję sprowadzenia do Polski muzułmanów, czy żydów ze świata. To byłoby głupie. Ale pluralizmem politycznym możemy wiele zdziałać.
- Podobno już taki był przed czterema laty?
Widzę, że coś na ten temat wiesz. Ale wielość partii to jeszcze nie „dobra zmiana”. Mądra zmiana musi mieć wolę wykorzenienia nawyku „kłaniania się księżom”. Taką potrzebę muszą czuć i chcieć zrealizować ludzie różnej opcji światopoglądowej. Stracony dotychczasowy czas partyjnej lewicy, ze swoimi postulatami neutralności światopoglądowej państwa może być jeszcze odrobiony.
-  A jak jest z pozycją religii w innych krajach? Widzę, że w Polsce cierpisz. Pewnie z przyjemnością byś się gdzieś wyprowadził?
- Dobrze, że chcesz zobaczyć szerszą perspektywę. To będzie pouczające, bo w świecie spotykamy znakomite przykłady rozwiązań dla dobra ogółu. Mamy też działania jawnie dyskryminujące mniejszości, w tym buddyjską i ateistyczną. Ale o tym już następnym razem. 
Lech Mazurek

Prześlij komentarz

0 Komentarze