About Me

header ads

Płonąca Amazonia i Australia to dla skrajnej prawicy naturalne i fajne zjawisko

Katolicka prawico!

Płonąca Amazonia i Australia to dla was naturalne i fajne zjawisko. Miliardy jarających się jak pochodnie zwierząt nie robią na was żadnego wrażenia, bo ten fantastyczny grill jest od was na tyle daleko, ze nie czujecie swądu palących się futer. Wg waszego moralnego wyznacznika - Biblii- otrzymaliście ziemię w posiadanie i macie „czynić ziemię sobie podległą”. Rozumiem, że olanie pożaru w kuchni i smierć waszego w niej psa należy do boskiego planu przy czym oznaczać on może również i karę za antyhumanistyczne zakusy społeczności LGBT. W sumie normalne- jak nie mam wyników w pracy to moja szefowa podpala mi w poniedziałki monitor.

Nie sposób nie zauważyć pewnej zależności. Osoby o tzw ultra konserwatywnych poglądach opowiadają się za łowiectwem, fajerwerkami, przemysłem futrzarskim, pożarami, w których giną zwierzęta i za wpisaniem schabowego na listę dziedzictwa UNESCO.

Im większe cierpienie zwierząt tym bardziej czujecie się uświęceni, rechocząc jak buraki w occie na widok jego bezmiaru. Czujecie się wtedy Panami. Doświadczacie wówczas umysłowej erekcji, a ślina w kącikach waszych ust ma posmak pejcza i lateksu. Spotykacie się w samczych grupkach i popijawszy browary prześcigacie się w tworzeniu teorii zbawiennego działania ognia na organizm żywy. Do chóru niedouczonych idiotów w postaci Korwina-Mikke, Trumpa czy niejakiego Roli masowo dołączają przedstawiciele kleru.
Foto: KrytykaPolityczna

Niestety, zwłaszcza Ci ostatni swoją buńczuczną ignorancją uderzanie również i w tych katolików, dla których los naszej planety nie jest obojętny.

I byłby to jedynie wasz problem gdyby nie fakt, że słuchają was ludzie młodzi, czyli Ci, dla których już teraz zaczyna się przygoda z segregacją śmieci, oszczędzaniem energii, humanitarnym (sic!) traktowaniem zwierząt i wszystkim tym co należy robić, aby ta planeta nie zaczęła być rozmodlonym, niefajnym i palącym się śmietniskiem krążącym wokół słońca.

Dajecie tym młodym ludziom nie tylko przyzwolenie ale i instrukcję obsługi zniszczenia świata czyli i nas samych. Jeżeli zależy wam na powolnym, zbiorowym samobójstwie to świetnie wam idzie. Wykupcie sobie zatem jakaś wysepkę, zamieszkajcie na niej, podpalcie i cieszcie się z tego nieopisanego szczęścia. Światu to nie pomoże, ale przynajmniej reszta ludzkości będzie was miała na oku.

I błagam, nie mówicie, że Australia jest daleko, bo w okresie superkontynentu jakim była Pangea, wszyscy byliśmy sąsiadami.

Autor: Kuba Drozd

Prześlij komentarz

0 Komentarze