About Me

header ads

POŻARY W AUSTRALII ODKŁAMANE

Nie, w Australii nie aresztowano blisko 200 podplaczy. To kłamstwo.
Nie, pożary to nie wina blokujących kontrolowane wypalenia "Zielonych". To kłamstwo.
A kamapnię odwracania uwagi od bolesnej prawdy skutecznie pomagają siać boty.

Niezwykle irytuje mnie, gdy trzeba tłumaczyć, że nie jest się osłem. Uznałem jednak, że kilka spraw o pożarach w Australii wyjaśnić trzeba. Bo cytując Guardiana - dezinformacja i kłamstwo niosą się szybciej niż sam ogień. No to wyjaśnijmy sobie...

1. NIE BYŁO PRAWIE 200 ARESZTOWAŃ
Prawicowy portal Rupperta Murdocha (właściciela tabloidu The Sun i wspierającej Donalda Trumpa telewizji Fox) The Australian napisał nieprawdziwy tekst o aresztowaniu 183 osób podejrzanych o podpalenia. Informację na Twitterze podali dalej m.in. Donald Trump Jr. i Sean Hannity - wieloletni gospodarz programu Fox News.

Niestety, przekaz o "prawie 200 podplaczach" - choć później poprawiony - poszedł w świat. W Polsce wypuściły go dalej głównie prawicowe portale, ale nie tylko.

Prawda jest taka, że rzekome 183 podpalenia w Nowej Południowej Walii to 183 różnego rodzaju naruszenia przepisów. Tylko 24 z nich to podpalenia (nie znaczy, że każde celowe). Reszta to m.in. rzucanie na ziemię niedopałków i rozpalanie grilla. A liczba ta obejmuje cały 2019 r., nie tylko okres pożarów.

2. ATAK BOTÓW
W roznoszeniu kłamliwej informacji wyraźnie pomogły media społecznościowe. W tym Twitter.

Przyjrzał się temu Dr Timothy Graham, ekspert w temacie mediów cyfrowych z University of Technology w Queensland. Graham zauważył, że konta połowy użytkowników Twittera, którzy udostępniali popularny hasztag # arsonemergency, wykazało "zachowanie w stylu botów i trolli". Konta te utworzono niedawnno, często nie zawierały zdjęć i publikowały tylko tego typu posty. Drugą połowę stanowili prawdziwi ludzie "ze skłonnościami do prawicowych poglądów" (Graham sprawdził 1340 tweetów i 315 kont).

"Ta światowa kampania, której celem jest zdyskredytowanie dowodów naukowych na zmiany klimatu, jest znacznie większa niż pożary w Australii" - twierdzi Graham, cytowany przez agencję AFP.

Na dowód o znikomym odsetku pożarów, fragment niedzielnego tekstu z Gazeta.pl: "W stanie Nowa Południowa Walia oficjalnie celowym podpaleniom przypisano spalenie 1 proc. terenu strawionego przez ogień. W stanie Victoria to jeszcze mniej - 0,03 proc."

3. NIE BYŁO SPISKU "ZIELONYCH"
Innym popularnym wytłumaczeniem są działania "Zielonych". Partia ta obwiniana jest za to, że blokuje kontrolowane wypalenia terenu, które - gdyby przeprowadzono je wcześniej - powstrzymałyby ogień przed rozprzestrzenianiem się. Zwolennikiem tej teorii jest m.in. Scott Morrison, prawicowy premier Australii.

Co ciekawe, australijscy "Zieloni" wydali oświadczenie, w którym... popierają kontrolowane wypalenia pod okiem najlepszych naukowców, ekologów i służb.

"Próby obwiniania Zielonych przez liberałów i narodowców to najgorszy rodzaj nieuczciwej polityki. Koalicja spędziła sześć lat rządów na ignorowaniu głównej przyczyny tych bezprecedensowych pożarów - poważnych zmian klimatu.

Podobnie wypowiadają się eksperci, którzy zwracają uwagę, że to zwykłe szukanie kozłów ofiarnych i odwracanie uwagi od nieporadności rządu.

Warto oddać też głos strażakom. Shane Fitzsimmons, szef straży pożarnej w Nowej Południowej Walii, tłumaczył w mediach, że największy problem to "zbyt małe okienko" na podjęcie działań. Bo w coraz cieplejszej Australii coraz bardziej skraca się okres, gdy można wypalać (rośnie ryzyko utraty kontroli nad ogniem).

Mimo to w okresie 2018-2019 wypalono obszar 199,248 hektarów. To... 106% przewidzianego celu.

Aha, a Zieloni w Australii są w opozycji. Ciekawe więc, jak mieliby o czymś decydować...

4. DLACZEGO AUSTRALIA PŁONIE?
Skąd więc biorą się pożary? I znów wracamy do tematu upałów - w tak gorącej Australii pożary będą zdarzać się coraz częściej. Ubiegły rok był najcieplejszym i najbardziej suchym w historii tego kraju (oczywiście od początku pomiarów). W efekcie pożary zaczęły się nadspodziewanie wcześnie (już we wrześniu) i w tym samym czasie objęły obszar na niespotykaną do tej pory skalę.

Dale Dominey-Howes to profesor Uniwersytetu w Sydney specjalizujący się w badaniu zagrożenia katastrofami. W rozmowie z portalem HuffPost zaznaczył, że zmiany klimatu i zaostrzenie się pożarów to tematy, które się ze sobą łączą. I nawet jeśli pożar rozprzestrzeni człowiek, klimat wciąż odgrywa ogromną rolę. Bo od niego zależy, ile "paliwa" (czyli suchej roślinności) ma ogień i czy płomień ma odpowiednie warunki, by roznosić się jeszcze bardziej.

“A warunki były o wiele gorsze z powodu szczególnie złego okresu suszy" - powiedział Dominey-Howes.

5. TO NIE SĄ REKORDOWE POŻARY
Mogliście spotkać się z argumentami, że w przeszłości pożary w Australii były większe i ginęło w nich więcej osób. Tak, to prawda. Eksperci zwracają jednak uwagę na to, co opisałem powyżej. A wątek ten bardzo dobrze opisała strona Przedeptane, więc nie będę wymyślał koła na nowo. Zamiast tego zacytuję:

"Największą ilość ofiar przypisuje się pożarom w 2009 roku, które zniszczyły “tylko” 450.000 hektarów, ale w których zginęły aż 173 osoby. Najbardziej rozległe tereny – 117 milionów hektarów – spłonęły w 1974 roku. Przyroda szybko się jednak zregenerowała, spłonęły przede wszystkim trawiaste połacie w centrum kontynentu, a większość zniszczeń odkryto dopiero na zdjęciach satelitarnych. Tegoroczne pożary są rekordowe na przykład pod względem czasu trwania, ponieważ zaczęły się już w sierpniu 2019 roku, a wszystko wskazuje na to, że nie skończą się przez kolejnych parę miesięcy. Wyjątkowa jest też ich gwałtowność, która utrudni regenerację buszu i powrót zwierząt na zniszczone tereny."

Autor:
Szymon Bujalski
https://www.facebook.com/SzymonBujalskiDziennikarz/"

Prześlij komentarz

0 Komentarze