About Me

header ads

Co myśle kiedy mówię „pozerstwo”?

Będzie niestety mocno i obrzydliwie. Jeśli masz słabe nerwy i nie tolerujesz przekleństw idź poczytać coś innego.

Z obrzydzeniem notuję #ecosurfing na fali mody na bio/eko, który wykonują wszelkie możliwe instytucje - od banków po producentów płynu do mycia naczyń. Co mam na myśli? Niezliczone i coraz bzdurniejsze reklamy oparte na osi ekologii, lesswaste itp. Ja rozumiem modę - nawet ją wspieram - bo im bardziej idea trafi szeroko do wszystkich - a nie tylko wybranych - tym lepiej! Ale nie potrafię cicho siedzieć i przejść obojętnie obok faktu tak chamskiego i bezrefleksyjnego używania tego tematu marketingowo. W sieci nazywają to #greenwashing - skojarzenie nasuwa się samo...

Idea lesswaste/lessplastic zasadza się na jednej fundamentalnej regule - OGRANICZENIU KONSUMPCJI!

Tymczasem co słyszę w banku ING? Wez eco-pożyczkę (w domyśle kup sobie jeszcze więcej, więcej i więcej niepotrzebnych - w tym także plastikowych rzeczy, które pewnie zaraz wyrzucisz). Ale przecież my-bank się obłowimy bo głupi Polak rzuca się ślepo na wszystko co bio i eko. Wszak tak działa moda i marketing który po niej surfuje. ING jest tutaj tylko przykładem bo robi to dużo więcej banków.

Kolejny przykład... P&G, Coca-Cola i reszta TOP-śmieciarzy. „Kupcie więcej naszych szamponów/płynów/napojów w plastikowych butelkach. Przecież w 25% są robione z recyklatu”. Myślicie o tym, co przynosi taka akcja? Taka akcja przyniesie kolejne 25% wzrostu sprzedazy a te wszystkie butelki trafią na plaże w Azji albo dzikie wysypisko w Bangladeszu. „Obłowimy się na naiwniakach, a dodatkowo trochę fejmu dla uczestniczących w tym influencerow spłynie.”

To kolejna - drażliwa dla mnie bardzo kwestia. Influencer marketing. Wiecie co to? Może nawet nie zdajecie sobie sprawy... prawie każda/y z Waszych ulubionych instagramerek czy instagramerów coś reklamuje. I nie mam pretensji o to - z czegoś trzeba żyć. Ale do cholery - musicie się schylać i poniżać do wspierania dalszego zanieczyszczania Naszej Planety?!? Promujecie szampon w butelce z 25% recyklatu za jakieś głupie kilkaset złotych za wpis? Albo jogurt w plastiku? Albo wodę w butelce jednorazowej???? Serio? Sprzedajemy własną przyszłość za nędzne grosze?

A to właśnie w nas siła! Jeśli zaczniemy wybierać spójnie to z kim współpracujemy a z kim nie, jeśli posilimy się choć o trochę na niezależności w myśleniu to wtedy naprawdę jest szansa, że przekaz trafi pod strzechy. Tam gdzie najbardziej powinien. Nie możemy zachowywać się jak skończeni pozerzy! Mówimy jedno - robimy coś kompletnie innego. „Przecież to tylko wpis. Za chwile zniknie w czeluściach internetu” - napisała mi jedna blogerka... To powiedzcie mi czym to się różni od: „co ja mogę zmienić - przecież to tylko jedna plastikowa butelka/reklamówka/rurka...” - powiedziało 5 miliardów ludzi...” To właśnie dlatego jesteśmy tam gdzie jesteśmy. Bo daliśmy się złapać na smycz. Smycz konsumpcji, wygodnego życia i kasy. Wszyscy mówicie jak jesteście niezależni bo nie pracujecie na etacie - ja Wam powiem, że jesteście bardziej na etacie niż przeciętny ork w Mordorze! Jesteście na smyczy i etacie wielkich korporacji, które nie tyle Was zatrudniły, ile UZALEŻNIŁY. I z radością, jak pies z kością w pysku lecicie dostarczając zarządom ich oczekiwane wyniki. Więcej, taniej, mocniej, dalej, z jeszcze większym zyskiem.

Fotro Daniel Petryczkiewicz
Po drugiej stronie apel też do Nas jako użytkowników social mediów. Bez Nas - użytkowników - social media i cały influencerski fame nie istnieje!!! Mamy największą władzę na świecie. Władzę polegającą na wyborze w co klikamy, a w co nie. Nie lajkujcie bezmyślnie, tylko dlatego, że zdjęcie jest fajne. Nie klikajcie tylko dlatego, że to Wasza ulubiona instagramerka. Zobaczcie o co chodzi we wpisie. Przeczytajcie do końca co jest reklamowane - bo w 90% postów/stories jest reklama - tylko coraz sprytniej ukrywaną. Pamiętajcie, że KAŻDY Wasz klik bezpośrednio przekłada się na zasięgi danego wpisu. A zasięgi to sprzedaż. Klikasz w „śmieci” = śmieci się sprzedają. Proste i trudne zarazem.

Ja nie jestem święty. Robię wiele rzeczy w zakresie #lesswaste nie tak jak trzeba. Ale jednej nie zrobię - i jeśli będzie inaczej - skasuje swoje konta. Nie będę wspierał działań które powodują wzmożoną konsumpcję śmieci.

Jeśli po tym tekście poczujesz się urażony - doskonale. Właśnie o to mi chodziło. Bo jakbyś pozostał obojętny to nic by to nie zmieniło. Może zresztą teraz też się nie zmieni. Ale może jutro. Albo pojutrze. A może nigdy. Ja też jednym postem nie zbawię świata. Ale może kolejnym. Może jeszcze jednym. A może żadnym. Ale i tak uważam że warto. Przynajmniej spróbować być wolnym i zadbać nie tylko o to co dziś. Ale o to co jutro. Bo dziś mamy wszytko. Wszystko co potrzebujemy do życia, na naszej bogatej północy świata. Ten stan nie jest permanentny.

Sesja #NoBeautyInPlastic

Artykół z 2 grudnia 2019
Autor:
Daniel Petryczkiewicz
https://www.danielpetryczkiewiczphotography.com/
https://www.facebook.com/danielpetryczkiewiczphoto/

Prześlij komentarz

0 Komentarze