About Me

header ads

„Debatoza” czyli rozmowy o niczym

W połowie stycznia br. mogliśmy przysłuchiwać się kolejnej debacie nt. ochrony zdrowia. Na uwagę zasługuje na pewno miejsce – Zamek Królewski – czyli przeciwieństwo warunków, w jakich leczeni są pacjenci. Nazwa debaty nie zaskoczyła – „Priorytety 2020”. Wszak od kilku, jeżeli nie kilkunastu lat ochrona zdrowia jest priorytetem rządzących.

Piękna sceneria, wiele paneli tematycznych, wszystko, co dotyczy szeroko rozumianej ochrony zdrowia. Przede wszystkim innowacyjne rozwiązania, które... słyszę odkąd zajmuję się bliżej tematem systemu opieki zdrowotnej (jakieś 3-4 lat). A zapewne przedstawiane są zdecydowanie dłużej.

Debat namnożyło się w Polsce niczym grzybów po deszczu, podobnie zresztą do liczby tzw. ekspertów ochrony zdrowia. Wszyscy wiedzą najlepiej, co i jak zmieniać, aby system opieki zdrowotnej był w końcu przyjazny dla pracowników – pod względem warunków pracy i płacy – oraz dla pacjentów – przede wszystkim wydolny, tj. „niekolejkowy”.

Większość uczestników tych wydarzeń zgadza się, że w polskiej ochronie zdrowia jest za mało pieniędzy, niewystarczająca liczba personelu, a i organizacja jej jest niedoskonała. Niestety nic dobrego dla sytuacji zdrowia w kraju z tego nie wynika.

Najlepszym przykładem niech będzie ogólnopolska debata z licznymi ekspertami zatytułowana „Wspólnie dla zdrowia”, która miała wypracować podwaliny pod reformę (lub - jak wolą parlamentarzyści - ewolucję) systemu opieki zdrowotnej. Była ona odpowiedzią na podpisane porozumienie kończące tzw. protest rezydentów. Blisko 1,5 roku dyskusji w gronie samych wybitnych osobistości związanych ze zdrowiem, które spełzły na niczym. Stworzono oczywiście dokument końcowy, którego jednak nikt wprowadzać nie zamierza.

Dążę do tego, że może w końcu warto byłoby zaprzestać finansowania rozmów o niczym oraz utwierdzania się w swojej świetności, a zająć się faktyczną reformą, która poprawi warunki pacjentów oraz pracowników ochrony zdrowia.

Zmierzamy donikąd, chorzy czekają na wizytę u lekarzy coraz dłużej, a pracownicy ochrony zdrowia coraz częściej myślą albo o emigracji, migracji do sektora prywatnego, albo przebranżowieniu.

Jeżeli nie zaczniemy wreszcie działać, zamiast rozmawiać, to już niedługo – przywołując klasyka – w zdrowiu „nie będzie niczego”.

Autor
Bartosz Fiałek
Przewodniczący Regionu Kujawsko-Pomorskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy
https://www.facebook.com/bfialek/

#voxpopulipl #MyObywatele #SpołeczeństwoObywatelskie #NGO #WolneMedia #wieszwięcej #wieszwiecej #portalobywatelski #zdrowie #dwamiliardy #NFZ

Prześlij komentarz

0 Komentarze