About Me

header ads

Palić czy nie palić?

- Czy ludzie powinni mieć prawo do palenia papierosów w miejscach publicznych?

Przeprowadziłem ankiety w swoich relacjach na FB i IG.

Na końcu tego posta przedstawię Wam wyniki głosowania. Najpierw jednak wyjaśnię dlaczego pytanie zadałem.

Otóż idąc wczoraj chodnikami Warszawy, kilka razy szedłem za kimś, kto nagle wypuścił chmurę dymu papierosowego ze swoich płuc. Nie mając wyjścia musiałem się tym dymem zaciągnąć. We wszystkich sytuacjach palacze nie interesowali się tym, że przechodzą przez tłoczne miejsca.

Zacząłem się wtedy zastanawiać nad tym dlaczego puszczenie komuś bąka pod nosem, czy na przykład zwymiotowanie na kogoś, albo choćby beknięcie komuś prosto w twarz, jest uznawane za nietaktowne, a wydmuchiwanie z siebie trującego, brzydko pachnącego i przetworzonego przez płuca dymu, nietaktowne nie jest.

W latach 80 i 90 pamiętam można było wyrzucać np. opakowanie po chipsach na chodnik. Nikt nie ponosił za to żadnych konsekwencji. Taka była wtedy kultura i wiedza o ekologii. Dziś wiemy, że to szkodzi nam, szkodzi Planecie. Prawo jest takie, że dostaje się za śmiecenie mandat. Dawniej można było bić zwierzęta, topić szczeniaki. Ba! Bito kobiety i dzieci w mieszkaniach. Także nikt nie ponosił za to żadnych konsekwencji. Dziś za przemoc idzie się do więzienia.
Foto: canva
Uczymy się, wiemy więcej, jesteśmy cywilizowani.

No więc jeśli coś jest złe i obronić się tego w żaden sposób nie da. Jeśli wynika z dawnych mód, bo zrodziło się w czasach, gdy byliśmy głupsi, mniej wyedukowani i mniej cywilizowani. Jeśli jest szkodliwe i niemiłe dla innych, a jednocześnie wiemy, że zaczynamy gotować się w wielkim kotle. Że brakuje nam czystego powietrza, to powinniśmy się godzić na tę szkodliwość? Czy jednak zacząć z publicznym paleniem po prostu walczyć?

Są terapie, farmaceutyki, są książki, urządzenia niwelujące szkodliwy i śmierdzący dym, wreszcie jest hipnoza. Wiele możliwości wspierających rzucenie palenia. A jeśli ktoś rzucać nie chce, zawsze może palić w domu. I nie, nie powinien wtedy otwierać okien, żeby przewietrzyć. Koniecznie niech oddycha tym, co z siebie wypuszcza, skoro lubi.
Wtedy będzie sprawiedliwie.

Prawo do czystego powietrza powinni mieć wszyscy. Ale gdyby Ci, którzy powietrze zanieczyszczają w stopniu rażącym (a wcale nie muszą zanieczyszczać, bo bez palenia da się żyć) musieli na przykład posadzić 100 drzew rocznie na własny koszt, może szybko obraziliby się na papierosy?

Wyobraźmy sobie przepis, który zezwala przechodniom wypróżniać się na środku chodnika. Przy czym kupa jest toksyczna - brzydko pachnie, paruje i truje ludzi.

Dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, żeby to zalegalizować?

Jest jeszcze jedna sprawa. Gdy siedziałem 4 dni temu na przystanku i zwróciłem panu siedzącemu na ławeczce obok mnie uwagę, że „Tu nie wolno palić”. Prawie rzucił mi się do gardła. Wyszedł z niego niestety polski kogut.

Podaję wyniki:

- Czy ludzie powinni mieć prawo do palenia papierosów w miejscach publicznych?

Na Instagram zagłosowało łącznie:
137 osób.

TAK - 27
NIE - 110
20% - 80%

Na FB zagłosowało łącznie:
165 osób.

TAK - 40
NIE - 125
24%-76%

Powietrze jest w takim stanie, że tu nie ma z czym polemizować, dyskutować i negocjować.

Posiadanie samochodu jakoś da się obronić, choć w związku ze zmianami klimatu jestem za tym, żeby każdemu przysługiwało prawo do posiadania maksymalnie jednego auta, ale palenie papierosów w jaki sposób obronimy? Macie jakieś pomysły?

Autor:
Damian Maliszewski
damianmaliszewski.pl

Prześlij komentarz

0 Komentarze