About Me

header ads

Zaklęty krąg przemocy

Kpiąc z partnera Biedronia, posłanka Beata Kempa odsłania bardzo ważną cechę polskiego społeczeństwa: bezrefleksyjną akceptację dla przemocy seksualnej wobec... kobiet.

Tym przecież właśnie jest homofobia: kamuflażem dla męskiej pogardy wobec kobiecej seksualności. Kobiecej seksualnej roli, roli biorczej i pasywnej. Jest manifestacją pogardy dla kobiecego ciała, jako figury ciała penetrowanego.

Beata Kempa nie rozumie, gdyż nigdy nie poddała tego refleksji, że śmiejąc się ze Śmiszka, w istocie kpi z siebie i swojej seksualnej pozycji. Jej tekst jest sondą zapuszczoną wprost w jądro polskiej katolickiej "normalności", w której tego rodzaju teksty nie tylko są dopuszczalne, ale częste i zawsze wzbudzają wesołość. W tych słowach pobrzmiewa atmosfera rodzinnej biesiady: aż się widzi tego wujka, który chlapnął kielona i wali dowcipasy, ciotkę, która ruszyła w taniec, dzika, którego się je w sosie, i kościoła, z którego wszyscy wrócili. Kempa nie widzi w tym nic złego, a nawet czuje, że wpisuje się tym tekstem w normę swojego otoczenia i rodzinnego zaplecza, gdyż wyrosła wśród tych tekstów. Tak się u niej mówiło i to jest NORMALNE, gdyż w jej oczach Biedroń i jego facet to "dewianci". I nie przetłumaczysz Kempie, gdyż Kempa jest tworem polskiej konwencjonalności, a nawet stoi na jej straży. Wraz z tą konwencjonalną Polską Kempa wstaje z kolan i nie będzie się kłaniać ani Unii, do której jest posłanką, ani żadnym "wybrykom natury". Kempa jest dumnym emisariuszem tej konwencjonalnej Polski na świat.

A jednak, gdyby Kempa poddała swój stan mentalny analizie, co oczywiście wymagałoby zarówno długotrwałej terapii, olbrzymiej lektury oraz uruchomienia pokładów empatyczności, dostrzegłaby, że to ona i jej seksualność jest w centrum jej własnej kpiny. Kempa z mężczyzny robi kobietę - i wszyscy rżą. Ona też. Wszyscy wokół niej i ona sama, rozumieją, że zrobienie z mężczyzny kobiety, to upokorzenie go, postawienie w dużo niższej pozycji i odebranie mu rangi. Kempa zapewne sobie nie uświadamia, ale się odsłania: przyjęła męski punkt widzenia, w którym kobieta to coś gorszego, a zrobienie z mężczyzny kobiety (upokorzenie go jej rolą seksualną) równa się uśmierceniu go. Ta sama dynamika w więzieniach towarzyszy "cwelowaniu". U mężczyzn homo-fobia, czyli strach o podłożu seksualnym, nie jest strachem PRZED gejami, ale strachem przed byciem kobietą. Dla mężczyzny wyobrażenie, że mógłby stać się kobietą w akcie seksualnym z innym mężczyzną jest czymś głęboko przerażającym, myśl, że mógłby być penetrowany i zdominowany przez innego mężczyznę jest lękiem straszliwym.

Trzeba sobie zdać sprawę, że ten typ mentalności jest psychotyczny, to znaczy prowadzi do postrzegania rzeczywistości w wypaczony sposób. To że psychoza jest uwspólniona, czyli "normalna" w niczym tego nie zmienia. Beata Kempa, jak i całe jej otoczenie, a także znaczna część polskiego społeczeństwa żyje w tej psychozie. Psychozie, która utrwalana jest przemocą - od przemocy bezpośredniej, fizycznej, językowej, do przemocy zabobonnej, religijnej. I jest to przemoc bezlitosna. Piekielna. Najwyższym sankcjonariuszem tej przemocy jest sam Bóg.

Beata Kempa jak i całe jej środowisko odgrywa w Polsce bardzo ważną rolę: ukazuje nam, jakie są nasze kulturowe fundamenty. Uświadamia też, jak wielką pracę trzeba wykonać, by się z tego wyrwać, jakim kosztem jest to obciążone. Ale trzeba to zrobić, by przerwać zaklęty krąg przemocy.

Autor:
Rafał Betlejewski
http://mediumpubliczne.pl

Prześlij komentarz

0 Komentarze