About Me

header ads

Brexit w trzech krokach



Ostatnie lata to droga przez mękę, przynajmniej dla mnie. Jestem czuły na tego typu wydarzenia, które zmieniają życie ludzi, firm i państw. Które pozostawiają cały dotychczasowy dorobek, korzyści, plany, nadzieje za plecami i burza ustalony porządek, nie najgorszy jak oceniam dla Europy i 500 milionów ludzi w państwach członkowskich Unii Europejskiej w XXI wieku. W najbliższy piątek 31 stycznia 2020 roku Wielka Brytania wyszła formalnie z EU i rozpoczął się roczny jak zakłada optymistycznie Premier brytyjskiego rządu, okres przejściowy. Jak już sie mleko rozlało i część zdążyła wyschnąć, to nie ma wyjścia, trzeba zaakceptować stan faktyczny, otrzeć łzę i czekać na kolejną serie wydarzeń, oby fortunnych.

I Referendum
Nie ma co wchodzić głęboko w szczegóły referendalne 2016 roku i tłumaczyć, ze dwa pytania zamknięte nie miały zupełnie sensu. To tak jakby zapytać czy chcesz, aby UK poszło do nieba, czy zostało w naszym europejskim piekiełku, na ziemi w tym samym miejscu, w którym jest terytorialnie, państwowo, ekonomicznie i społecznie? Tym bardziej, że niebo odmalowano świeżo barwiona woda konspiracji i populizmu. Cala kampania przedreferendalna nie dawała szans Brytyjczykom na właściwa ocenę sytuacji i zrozumienie konsekwencji decyzji opuszczenia przez UK struktur UE, szczególnie tym, którzy zupełnie nie musieli się znać na procesach, aby zdać sobie sprawę ze stopnia skomplikowania, wielowarstwowych powiązań ekonomicznych, instytucjonalnych, prawnych, nie wspominając o kulturowych, pomiędzy UK i EU. Liczyły się jak zawsze hasła, półprawdy i emocje, i co tu dużo mówić niewiedza i brak edukacji. Pamiętam ten czas, miesiące przed referendum, bylem na miejscu, śledziłem retorykę „Wychodzących”: „niezawisłość, samostanowienie, koniec danin w miliardach do kasy UE, biurokracja, dyktat ekonomiczny Brukseli, NHS, imigracja zabierająca prace i korzystająca z zasiłków, zagrożenie tożsamości narodowej”. Podobieństwa i mechanizmy jak na polskim podwórku w 2014 i 2015 roku: „Polska w ruinie, państwo teoretyczne, ojczyzna dojna, elity sprzedajne, uzależnienie od UE, wyprzedaż polskiego majątku, żadnych korzyści z UE, zagrożenia moralne, polska religijność zagrożona, multikulti, laicyzacja”. I w końcu boom!, kilkuprocentowa różnica za wyjściem. A „Pozostający” zdziwieni, Cameron zszokowany zaczyna pakować walizki, dziennikarze nie potrafią wytłumaczyć, czy może usprawiedliwić katastrofalnej w skutkach dla jedności społecznej „demokratycznej decyzji” suwerena, czyżby demokratycznej? Dla Wychodzących najważniejsze jest to, ze „It’s coming home”! Superduper! Whatever that means!


II Negocjacje na temat Umowy Wyjścia
To był okres największego politycznego blamażu w historii Wielkiej Brytanii. Sytuacja zaskoczyła wszystkich, Wychodzących i Pozostających. Przez więcej niż 3 lata, Brytyjczycy definiowali swoje chęci i preferencje, szukali odpowiedzi na kultowe pytanie, jak zjeść ciastko i mieć ciastko? I jak utrzymać pozycje Leadera w Europie, rozbierając się do rosołu, odgrywając kolejny film Monty Phytona o infantylnym tytule: „We want our country back”. Przecież nikt im kraju nie zabrał, ale tego nie zauważyli, jeżdżąc swobodnie nie tylko po UE, ale i po całym świecie. Teresa Maj, jako Pozostająca, nie powinna tworzyć rządu i zabierać się do negocjacji umowy rozwodowej z UE, z prostego powodu, została wciąż Pozostająca, mimo zaklęć. Wynegocjowana umowa była na tyle zła z przyszłym uzależnieniem od UE, ze 3 razy Izba Gmin ja odrzucała. Potem był płacz, dymisja i kolejny szok. Nastały czasy Bleached Hair Prime Minister, polityka z kompleksem Winstona Churchila. Nie dość że jego wersja umowy rozwodowej jest ponoć gorsza od poprzedniej, to jeszcze, Premier Borys Johnson był (jest wciąż) gotów do bezumownego opuszczenia wspólnoty, gdyby cos w negocjacjach się nie powiodło. No ale nic to, nadchodzi 31 stycznia 2020, te datę Wielka Brytania na długo zapamięta, zapamięta ja również Europa, a na bank zapamiętam ja. Blamaż skończył się hasłem: „Get Brexit Done”. Co za przemyślana, bezkompromisowa konsekwencja.


III Wyjście
Słuchając dzisiaj o poranku BBC4, stojąc w korku do pracy ponad 1.5 godziny na trasie 3.8 mili, dowiedziałem się, ze stan przygotowania do procesu wyjścia po piątku, jeszcze nie jest określony, nie ma ponoć oficjalnej agendy, no a tempus fugit. A wiemy, że trzeba renegocjować z UE Trade Deals, jakieś ponad 700 treaties z państwami unijnymi, dotyczącymi wszystkich do tej pory uregulowanych, unormowanych obszarów przyszłej współpracy. To będzie pierwsza fala negocjacji traktatów z UE, do tego kolejna, że tak powiem międzynarodowa, z całym światem. Teraz już UK nie będzie negocjować z pozycji rynku europejskiego, ale jako satelita Europy i niezależny kraj. Są glosy, że brakuje specjalistów do renegocjacji i będą kontraktować niezależnych specjalistów z Europy, a niebieskie paszporty wyprodukuje dla Brytyjczyków firma z Francji. To jest matriks!
Skądinąd mają szanse na lepsze jutro, ale tez zagrożenia, a to wszystko rozłożone na lata, a może na dekady? Przyszłość spowija mgła niewiedzy, niepewności i ryzyka oraz tłum znaków zapytania.

Pozamiatane
Nie potrafię się z tym pogodzić, jest mi smutno, jestem zawiedziony, bo przecież wybrałem ten kraj do rodzinnego życia w 2014 roku, bo tu prawie zaczął się mój zawodowy start w 1991 roku, bo tu są moje muzyczne natchnienia. Bo język i jego prostota, a zarazem uniwersalność, nadawały tempo mojemu życiu zawodowemu, bo w kulturze anglosaskiej dobrze się poruszam, czy po literaturze, czy po szeroko pojętej kulturze, czy po całym świecie nauki. I ta niewytłumaczalna, magnetyczna specyfika brytyjskiego luzu, wymieszanego z arcytrudna do naśladowania monarchistyczna megalomania, bo spuścizna historii, wspólnoty brytyjskiej 52 krajów, bo renesans i rewolucja przemysłowa, bo brytyjskie sny o potędze i rytm nadawany nauce i rozwojowi przez kilka kultowych uniwersytetów...! Kto do tego wszystkiego dopuścił? Sprawdziła się stara prawda: „kurczaka trzeba skubać powoli, wówczas nie zauważy, kiedy będzie gotowy do wrzucenia do wrzątku”. Ze zmianą nastrojów społecznych w UK było dokładnie tak samo. 47 lat jednak odcisnęło piętno, będzie ciężko. Wielka Brytania na koniec ma zapłacić 50 miliardów funtów, Polskę zaś z UE wyrzuca za darmo, jak dalej PiS będzie demontował państwo. Jesteśmy drudzy w kolejce.
 
Autor:
Tomasz Zarychta




#voxpopulipl #MyObywatele #SpołeczeństwoObywatelskie #NGO #WolneMedia #wieszwięcej #wieszwiecej #portalobywatelski #czasnazmiany #brexit #polexit #dobrazmiana

Prześlij komentarz

0 Komentarze