About Me

header ads

Dziennik pandemiczny 13.03.2020 – piątek (wczesne godziny poranne)

 13.03.2020 – piątek (wczesne godziny poranne)

„Dziennik Gazeta Prawna” podaje, że Sanepidy otrzymują coraz więcej telefonów, w których sąsiedzi zaniepokojeni zachowaniem sąsiadów zgłaszają fakt podejrzenia ich zainfekowania. „Co zrobić jeżeli sąsiad kaszle, a wrócił z Włoch?”. Minister Zdrowia zapowiedział wydanie zarządzenia dotyczącego wprowadzenia stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku mówi na antenie TVN 24, że w jego klinice "sprzętu starczy na trzy dni", a "dyrekcja szpitala i wojewoda są bezsilni". Chodzi o środki ochrony personalnej dla pracowników służb medycznych. Zaczynam rozumieć dlaczego Szumowski tak się czerwieni.

To naturalne, że w podobnych sytuacjach na światło dzienne wyłaniać się będą wszelkie zaniedbania i nie będą to zaniedbania Szumowskiego ale jego wszystkich poprzedników w minionych dziesięcioleciach, którzy mieli wyjebane na służbę zdrowia i jej zasoby. Gdyby nie Owsiak i fakt, że od niemal trzydziestu lat robi to, co robić powinno państwo, dupa byłaby jeszcze mocniej zbita.
Nie tak dawno jeszcze, to państwo szczuło na Owsiaka, bo mu ideowo nie leżał. Najwyraźniej za mało w WOŚP Caritasu. Swoją drogą, ciekawe co na to wszystko Caritas. Może jeszcze nie teraz, kiedy wydaje się, że państwo ogarnia ten chaos, ale za dwa tygodnie, za miesiąc?

W § 7 pkt. 5 Statusu organizacji czytamy:
„Caritas może podejmować w ramach kościelnej posługi miłosierdzia następujące zadania”, i tutaj między innymi: "organizowanie szerokorozumianej działalności charytatywnej i charytatywno-opiekuńczej (…) podejmowanie działań na rzecz potrzebujących, w szczególności: (…) ofiar epidemii.” Chciałoby się powiedzieć: „pożyjemy zobaczymy”, ale dzisiaj ta kwestia stroi raczej ponuro.


Generalnie niebawem będzie można się przekonać, co w nas jako społeczeństwie siedzi i ile jest „cukru w cukrze” jeżeli chodzi o naszą społeczną solidarność. Czy atrofia odruchów solidarności, którą obserwować można było przez cały okres transformacji, to wyjebanie na sąsiada i los tych, którym się nie powodzi, to jest już stan permanentny, czy może górę wezmą odruchy, które w społeczeństwie przynajmniej statystycznie w ponad dziewięćdziesięciu procentach katolickim powinny być czymś naturalnym. Bo przecież z jednej strony „dał nam przykład Bonaparte jak zwyciężać mamy, a z drugiej Chrystus też nie pozostawia zasadniczo wątpliwości jaki winien być stosunek chrześcijanina do bliźniego. Trochę się wyzłośliwiam i wydaje mi się, że retoryczność tych pytań narzuca się odrobinę, mimo wszystko, nie chciałbym przesądzać o tym co się wydarzy. Nie wiem tego. Historia uczy, że nasze chrześcijańskie dziedzictwo nie zawsze brało górę w naszej relacji z bliźnimi. Zresztą to kogo uważamy za „bliźnich” to inna sprawa. Jeżeli siedemdziesiąt lat temu nie chcieliśmy ryzykować dla tych, których mordowano jak zwierzęta, bo jak lubimy mówić, nam też za to groził wyrok śmierci, to dlaczego teraz mielibyśmy ryzykować infekcję i ewentualne związane z tym komplikacje dla kogoś, kto potrzebuje naszej pomocy. Zawsze znajdzie się powód, żeby tego nie zrobić. Co gorsze, ten powód będzie miał swoje uzasadnienie w naszym strachu i naszym instynkcie przetrwania. Ale to jest bardzo niefotogeniczne i po wszystkim znowu trzeba się będzie tego wstydzić. Albo wyprzeć to tak, jak wyparliśmy tamto. Głośno myślę. Sam nie jestem w stanie przewidzieć swoich reakcji. „Pożyjemy, zobaczymy”. Brzmi to zabawnie, przyznaję.



Autor:
Marcin Zegadło
poeta, publicysta


#voxpopulipl #MyObywatele #SpołeczeństwoObywatelskie #NGO #WolneMedia #wieszwięcej #wieszwiecej #portalobywatelski #czasnazmiany #koronawirus

Prześlij komentarz

0 Komentarze