About Me

header ads

Dziennik pandemiczny 24.03.2020 r. - wtorek

Rząd decyduje o kolejnych ograniczeniach związanych z wprowadzonym stanem epidemii. Tym razem będzie to zakaz zgromadzeń powyżej dwóch osób, oraz ograniczenia w podróżowaniu. W przygotowywanym rozporządzeniu mowa będzie o zakazie wychodzenia z domu poza sytuacjami koniecznymi – jak wyjście do pracy, apteki, sklepu. Mamy się nie gromadzić. Unikamy tłoku. Taki ten rząd ma pomysł.

W tekście, który czytam (gazeta.pl) brak wyraźnych instrukcji dotyczących „zakazu przemieszczania się”. Minister Szumowski deklaruje, że chodzi o „radykalne ograniczenie kontaktów międzyludzkich”. Żyjemy w epoce mediów społecznościowych. Chciałoby się powiedzieć, że ten proces rozpoczął się już jakiś czas temu. Żart. Może głupi.

Dużo ciekawsze z punktu widzenia zdrowia psychicznego są wypowiedzi Morawieckiego.
Z jednej strony, rząd zaostrza i „radykalnie ogranicza kontakty społeczne”, z drugiej - Morawiecki zauważa, że obostrzenia „nie wpływają na termin wyborów”. Twierdzi, że celem obecnych działań jest powrót do – jak się wyraził – „NOWEJ NORMALNOŚCI”, która pozwoli na przeprowadzenie wyborów w przewidzianym terminie.

Podoba mi się to pojęcie – NOWA NORMALNOŚĆ. Cóż może oznaczać ta konstrukcja myślowa wobec poczynań rządu.

Czy NOWA NORMALNOŚĆ Morawieckiego to wybory w czasie pandemii?
Czy NOWA NORMALNOŚĆ Morawieckiego to opanowanie epidemii w kilka tygodni tylko po to, żeby wszystko zaczęło się od nowa, kiedy Polska ruszy do wyborów wybrać Dudę na kolejną kadencję w celu zaspokojenia (w każdym znaczeniu tego słowa) chorych i wampirycznych pragnień Kaczyńskiego?

Czy NOWA NORMALNOŚĆ Morawieckiego, to państwo, w którym na ulicy nie może przystanąć więcej niż dwie osoby, państwo w którym nie można pójść ze znajomymi do restauracji, napić się piwa, albo kawy w pubie, państwo, w którym urzędy nie przyjmują interesantów, w sądach nie odbywają się rozprawy, nie można pójść do fryzjera i kosmetyczki, a dentysta nie zrobi nam okresowego przeglądu uzębienia, ponieważ panuje stan epidemii, tymczasem NOWA NORMALNOŚĆ Morawickiego to możliwość wzięcia udziału w powszechnych wyborach prezydenckich milionów, milionów Polek i Polaków, z których każdy może być potencjalnie zarażony, przechodzić COVID bezobjawowo, albo po prostu iść do wyborów wypluwając płuca?

A może NOWA NORMALNOŚĆ, której tak pragnie Morawiecki i jego rząd to państwo, w którym los przedsiębiorców wisiał będzie na włosku „pańskiej” łaski rządu, los pracowników (szczególnie tych w sektorze prywatnym) wisiał będzie na włosku „pańskiej” łaski ich cudem ocalonych przed bankructwem pracodawców, wdzięcznych państwu i NOWEJ NORMALNOŚCI Morawieckiego, za udzieloną pomoc, która przynajmniej przez jakiś czas pozwoli im jeszcze utrzymać się na powierzchni?
Może NOWA NORMALNOŚĆ, która bardziej nam grozi niż się nam należy to jest Polska zarządzana dekretami i rozporządzeniami rządu złożonego z katolickich fundamentalistów, którzy wykorzystując strach i niepewność oraz trudne położenie ekonomiczne większości społeczeństwa (wszystko przed nami) urządzą sobie tutaj taką „normalność” o jakiej wspólnie z biskupami marzyli przez lata, a teraz mają to na wyciągnięcie ręki? Ponieważ nawet w tej sytuacji nie przestają robić polityki, na co wskazuje upieranie się przy decyzji o majowych wyborach, która jest niczym innym jak narażeniem państwa na katastrofę, której konsekwencje mogą przebić najczarniejsze prognozy.
Ale najwyraźniej miś poczuł miodek i teraz zdobędzie ten miodek, choćby miał wyrżnąć w pień Stumilowy Las. Tak to widzę

Boję się tej NOWEJ NORMALNOŚCI Morawieckiego dużo bardziej niż COVID-19.



Autor:
Marcin Zegadło
poeta, publicysta


#voxpopulipl #MyObywatele #SpołeczeństwoObywatelskie #NGO #WolneMedia #wiesz-więcej #wieszwiecej #portalobywatelski #czasnazmiany #Koronawirus #rząd #informacje #covid19

Prześlij komentarz

0 Komentarze